Niełatwo było udźwignąć projekt „malucha” z przednim napędem, przyznaje prof. Jerzy Ginalski z Wydziału Form Przemysłowych krakowskiej Akademii Sztuk Pięknych.

Co sprawiło, że Akademia zajęła się projektowaniem 126NP?

 

W Fabryce Samochodów Małolitrażowych w Bielsku-Białej zrodził się pomysł głębokiej rekonstrukcji „malucha” polegającej na zaprojektowaniu wersji z przednim napędem, przy zachowaniu bez zmian zespołu napędowego i ograniczenia do minimum ingerencji w nadwozie.

Przeprojektowanie nadwozia, a przede wszystkim jego przedniej części było konieczne, żeby przenieść napęd na przód samochodu. Skrzynia biegów w 126 jest poosiowo połączona z silnikiem, więc cały zespół napędowy jest za długi, by umieścić go w poprzek nadwozia. Trzeba było odwrócić go o 180o i umieścić wzdłuż, co wymagało wydłużenia przedniej części nadwozia. Gdyby długość miała pozostać bez zmian, skrzynia biegów musiałaby znaleźć się w kabinie, zostawiając za mało miejsca na nogi kierowcy i pasażera. Konieczne więc było przeprojektowanie przodu.

 

Czy fabryka była przychylna poszerzeniu zakresu zmian?

 

Oczekiwano od nas, że zaprojektujemy jedynie nowy przód, a cała reszta nadwozia z założenia miała pozostać bez zmian. Lecz w miarę wgryzania się w temat i kolejnych rozmów z dyrekcją OBR SM, przekonywaliśmy ich, że aby 126 mógł spełniać rolę wszechstronnego samochodu rodzinnego, spróbujemy go poprawić, dostosować do tej roli.

Po uzgodnieniu założeń, czy jak to dziś nazywamy specyfikacji projektowej, przystąpiliśmy do zrobienia projektu koncepcyjnego, wykonania dokumentacji projektowej i opisu. Zgodnie z przyjętym przez nas planem, każdy etap był odbierany osobno, aby można było pracę zaakceptować lub odrzucić i dopiero po poprawkach posunąć się dalej. Etap za etapem. Zaowocowały moje wcześniejsze doświadczenia z pracy w zakładzie przemysłowym. Wykorzystując je tworzyliśmy własną metodykę zarządzania rozwojem nowego produktu.

Przystępując do projektu nie mieliśmy odpowiedniego wyposażenia. Musieliśmy je zaprojektować i wykonać. Trzeba było zrobić wspomniany dreft. Poza tym musieliśmy stworzyć sobie narzędzia do prac nadwoziowych. Niektóre były tematem prac semestralnych i dyplomowych. Władysław Kożuch w ramach pracy dyplomowej wykonał zestaw giętek parabolicznych do rysowania płynnych linii. Andrzej Ładyga, jako pracę dyplomową, zaprojektował i wykonał płytę z bramką pomiarową do wykonywania modeli w skali 1:5 – płyta świetnie się spisała, posłużyła do wykonania kilku makiet. Zaliczył na bardzo dobry.

Do prowadzenia doświadczeń modelowych użyliśmy prawdziwego nadwozia Fiata 126p. Wnieśliśmy je na trzecie piętro. Kupa silnych chłopów, w rękach, na barkach, unosząc na zakrętach schodów karoserię nad poręczą. Miałem obawy, że schody w naszym budynku nie wytrzymają. Mają konstrukcję wspornikową, są przymocowane do ściany tylko jedną stroną, drugiej nic nie podpiera. Jednak udało się.OLYMPUS DIGITAL CAMERAOLYMPUS DIGITAL CAMERA fot10 OLYMPUS DIGITAL CAMERA fot3

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *