W czasie jednego z pobytów na Technoclassice w Essen – kontynentalnej Mekce entuzjastów zabytkowej motoryzacji, zapytałem redaktora naczelnego „Oldtimer Marktu” – Petera Steinfurtha – „Jakich samochodów jest tu najwięcej?” Odpowiedział mi nie wprost – „Wymyśl sobie jakiś kolor, a ja znajdę ci Porsche w takim kolorze”!

 

Ta anegdota pokazuje stosunek niemieckich kolekcjonerów do samochodów Porsche. Pomimo że nie była to marka najliczniej produkowana, to w kategorii „oldtimerów” ma nadreprezentację. Przecież na tym rynku jest niezmierna różnorodność marek, w tym własnych, tak znakomitych jak Mercedes, BMW, Ford, Opel, Volkswagen, aby wymienić ciągle istniejące i takie jak Audi, będące spadkobiercami wielkich nieobecnych jak Auto Union, Horch i paru innych.

Do tego marka Porsche jest raczej młokosem wśród wymienionych. Zaistniała dopiero w 1946 r. i to wcale nie w Niemczech, tylko w Austrii. Tak naprawdę, to samochody Porsche 911/912 zajmują, według oficjalnych danych z 2013 r., 11. miejsce według liczby zarejestrowanych oldtimerów. Starsze modele z rodziny 356 są na tyle rzadkie, że nie mieszczą się w pierwszej trzydziestce. „Dziewięćset jedenastek” z metryką dłuższą niż 30 lat doliczono się 7457, z których 6489 jeździ z tablicami z literką „H” czyli zakwalifikowano je jako historyczne. Zapewne reszta nie jeździ wcale lub wchodzi w skład kolekcji z jedną tablicą rejestracyjną.

Ten system rejestracji to marzenie naszych kolekcjonerów – jedna tablica na kolekcję, ubezpieczenie tylko jednego pojazdu w kolekcji, tego który ma najwyższa stawkę, dowód rejestracyjny jak harmonijka. Są też ograniczenia, bowiem auta tablicą z cyframi „07” mogą jeździć tylko na imprezy i z nich wracać oraz jeździć do warsztatu, a te z literką „H” jeżdżą tam, gdzie chcą.

Porsche różnych typów i modeli zasilają oczywiście także kolekcje za Oceanem i na całym świecie. Relatywnie mało nich trafiło na złomowiska. Według Porsche A.G., około 70% ich samochodów ciągle znajduje się w ruchu. Dlaczego tak się dzieje? Odpowiedź na pewno nie jest prosta, ale jedno jest pewne nie jest to przejściowa moda!

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *