Czy zauważyłeś, że niektóre motocykle z okresu przedwojennego spotykasz wyjątkowo rzadko? Nie? W ogóle nie wiesz o jakie motocykle chodzi? No tak, skąd możesz wiedzieć, że one istniały, skoro ich w ogóle nie widujesz…

 

To intrygujące, że niektóre modele pojazdów wprowadzano do sprzedaży na okres tylko kilku lub kilkunastu miesięcy. Niezwykłe zważywszy, że opracowanie projektu konstrukcyjnego, następnie dobranie technologii wykonania wszystkich części składowych pojazdu, a na koniec wdrożenie go do produkcji trwało minimum pół roku, nierzadko półtora, a koszty poniesione przez producenta nie ograniczały się wyłącznie do opracowania projektu konstrukcyjnego i technologicznego produkcji. Zanim zszedł pierwszy nowy model z taśmy produkcyjnej, należało przeprowadzić niezbędne inwestycje.  Pojazdu nie wytwarzały roboty. Trzeba było przesunąć na inne stanowiska przy linii montażowej pracowników lub zatrudnić nowych, oprócz tego ich przeszkolić. Pracowników do zakładu sprowadzano z dużych odległości. Specjaliści byli w cenie. Producenci dowozili ich do pracy autobusami, ułatwiali zakup wytwarzanych pojazdów sprzedając je po niższych niż rynkowe ceny, w dodatku na raty. Jak widać, kosztów było co nie miara.

Jak zatem dochodziło do takich wpadek, że jednoślady – w tym Ardie RZ 204 Prinz – produkowane były przez tak krótką chwilę, że z dzisiejszej perspektywy jest ona jak mgnienie oka? A skoro tylko przez tak krótką chwilę, to nic dziwnego, że i wówczas, i obecnie są rzadkie i stanowią kolekcjonerskie rarytasy.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *