Stary lakier i brud znikają, blacha pozostaje nietknięta – zamiast piaskowania i kąpieli w ługu sprawia to strumień wody pod wysokim ciśnieniem. Przyjrzyjmy się jednej z rzadziej stosowanych u nas technologii.

W holenderskim zakładzie renowacji aut zabytkowych Water Works Technology w Bottrop właśnie wytaczana jest z przyczepy biała Alfa Romeo. Nadwozie jest całkowicie rozmontowane. Obok leżą luzem drzwi, pokrywa maski i bagażnika. Klient życzy sobie całkowitej renowacji, czyli doprowadzenia samochodu do najlepszego stanu, bez żadnych kompromisów i dlatego trzeba usunąć wszystko do gołej blachy. Stary lakier, warstwy ochronne podwozia, resztki oleju i brud znikną podczas mycia wodą pod ciśnieniem.

Alfa najpierw trafia do hali, gdzie czekają już na swoich właścicieli VW T1 Bus i dwa Porsche 911, świeże, świecące metalicznym blaskiem. Obok stoją drzwi samochodów, z których zdjęto warstwę lakieru, oczyszczone zbiorniki paliwa i lśniące czystością chłodnice nagrzewnic. Żadnych rys, rowków jak po szlifowaniu, ani matowych, chropowatych powierzchni jak po piaskowaniu. Materiał lśni jak po zanurzeniu w ługu. W rzeczywistości nie ma tu jednak żadnej chemii, czyszczenie odbywa się jedynie przy użyciu czystej wody pod ciśnieniem do 3000 barów.

Jak działa ta oryginalna technika? Zajrzyjmy do sąsiedniej kabiny otoczonej grubymi ścianami dźwiękochłonnymi. W świetle czterech lamp halogenowych jeden z pracowników, ubrany w wodoszczelny kombinezon ochronny niczym nurek głębinowy, zajmuje się właśnie karoserią Porsche. Wcześniej nadwozie przymocowano śrubami do stabilnego, obrotowego stelaża, składającego się z dwóch bliźniaczych, stalowych, pionowo ustawionych obręczy. Dzięki niemu można za każdym razem ustawić czyszczone nadwozie w idealnej pozycji.

Pomieszczenie zostaje zamknięte, a pracownik zakłada szczelny hełm wyposażony w szklany wizjer. Gumową rurką doprowadzane jest do niego powietrze. Kiedy chwyta za wysokociśnieniowy pistolet z długą lancą i uruchamia urządzenie, w komorze rozpętuje się takie akustyczne piekło, że wydaje się, jakby tuż obok startował helikopter. Pomieszczenie natychmiast wypełnia się mgłą.

Długa lanca pistoletu ma obrotową głowicę w kształcie stożka, która kręci się, gdy pracownik prowadzi ją miarowymi ruchami zaledwie kilka centymetrów od czyszczonej powierzchni. Lakier znika niczym ścierany gumką i odsłania gołą blachę. Odpadają również kilkumilimetrowe warstwy szpachlówki świadczące o wcześniejszych naprawach. Po jakimś czasie pojawia się czysta blacha w takim stanie, w jakim była, zanim pokryto ją warstwą lakieru.

Wewnętrzne powłoki akustyczne oraz powłoki bitumiczne pokrywające części podłogi i nadkoli również nie wytrzymują ciśnienia wody. Ta metoda to alternatywa dla wszystkich, którzy stosują czyszczenie za pomocą piaskowania i by skutecznie usunąć gromadzące się w trudno dostępnych miejscach zanieczyszczenia, muszą używać kosztownego czyszczenia strumieniem suchego lodu. Dzięki użyciu wody znika także rdza, której nie trzeba później usuwać mechanicznie lub za pomocą środków chemicznych. Dodatkowym efektem jest gruntowne wymycie wszelkich resztek soli, która gromadzi się przez lata na każdym nadwoziu

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *