Lepiej być szczęśliwym niż pięknym” – mówi stare rosyjskie przysłowie. Rosengart Supertraction potwierdza to przysłowie na odwrót – był piękny, ale niezbyt szczęśliwy.

Lucien Rosengart jest postacią w Polsce niemal nieznaną, podobnie jak samochody przez niego produkowane. Warto go jednak nieco przybliżyć. Był bardzo uzdolnionym francuskim inżynierem, niemal od dzieciństwa zajmującym się techniką, nie tylko motoryzacyjną. Po epizodzie współpracy z André Citroënem i Peugeotem, rozpoczął w 1928 r. działalność na własny rachunek, bo oprócz zdolności technicznych miał też głowę do interesów.

 

Strzał w „10”!

Rosengart szybko dostrzegł brak w ofercie francuskiego przemysłu samochodowego czegoś małego i niedrogiego, dla średniozamożnej klienteli. Zainteresował się wtedy zupełnie niezwykłym samochodem, jaki udało się zaprojektować Austinowi, czyli modelem Seven. Samochodzik był niewielki, ciasny i niewygodny, ale prosty i niezawodny, a przy okazji relatywnie tani. Taki brytyjski Ford T. Produkowany od 1922 r. zachwycił nie tylko Brytyjczyków. Licencję na niego kupili także Niemcy, gdzie stał się wkrótce BMW Dixi, oraz Japończycy, gdzie stał się Nissanem. Do Francji jego licencję kupił właśnie Rosengart.

Tuż przed Wielkim Kryzysem nie można było lepiej wybrać. Samochód sprzedawał się nieźle jako francuskie autko popularne, a Rosengarta uznano za największego producenta najmniejszych samochodów.

Jak każdy rozsądny licencjobiorca, zaczął samochód modernizować. Wkrótce pojawił się model „Supercinq” w 10 odmianach nadwoziowych i wyposażenia, z prostym czterocylindrowym silnikiem o pojemności 747 ccm i mocy 18 KM (5CV podatkowych). Do oferty dołączył też model Supersept z sześciocylindrowym silnikiem o pojemności 1097 ccm i mocy 30 KM (7CV podatkowych). Miał o 15 cm większy rozstaw osi, ale w połowie lat 30. musiał się zmierzyć z silną konkurencją w postaci np. Fiata 508C/1100, czyli Simką 8, Opla Kadetta, jakie były też dostępne na francuskim rynku. Sukces nie był już tak duży jak z małym 5CV. Do tego firma produkowała w niewielkich ilościach wersje wyspecjalizowane „commerciale”, ambulanse itp

Więcej o tym mało

znanym samochodzie – czytaj tylko w Automobiliście!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *