Zniszczone wojną Włochy potrzebowały niewielkiego, trwałego, wygodnego i taniego motocykla. Tak narodził się Guzzino. Śmiało można powiedzieć, że zmotoryzował ten kraj wiodąc prym na rynku aż do epoki skuterów.

Motocykle Moto Guzzi były, są i sądzę, że będą obiektem uwielbienia generującym chęć posiadania. Falcone, California, Normale, G.T., Le Mans, Tre Cilindri, Nevada? Trafiłem? Na pewno! Każdego z nas któraś z wymienionych nazw zelektryzowała. Dlatego my, mężczyźni mówimy, że mamy benzynę w żyłach zamiast krwi, czego piękna płeć nie potrafi zrozumieć.

A Guzzzino? Właśnie – Guzzino to doskonały przykład ilustrujący, że marzenie może mieć małe serce – 64 ccm, niską masę – 45 kg, wątpliwą moc – 2 KM, niewielkie osiągi – 50 km/h i czerwony kolor. Te parametry to przecież nic wielkiego, jednak mimo to ich posiadaczka Moto Guzzi Motoleggera 65, zwana pieszczotliwie Guzzino, elektryzowała i kobiety, i mężczyzn, rolników i przemysłowców, robotników i lekarzy w marzeniach, na co dzień w pracy, w weekendy i w sporcie.

Motoleggera 65 to pierwsze powojenne dzieło Moto Guzzi, które niemalże już w dniu premiery okrzyknięto pieszczotliwie przezwiskiem Guzzino. Ten smukły jednoślad na kołach o dużej średnicy 26” wpadał w oko, zapisywał się w pamięci, z której był przywoływany w motoryzacyjnych marzeniach.

Powstawał w szczególnych powojennych uwarunkowaniach, które dla konstruktorów firmy Moto-Guzzi pracujących w Mandello del Lario sprowadzały się do ograniczeń finansowych, technologicznych i materiałowych. Produkcja potężnych drogich przedwojennych maszyn wyposażanych dla bicia kolejnych rekordów w wyrafinowaną kosztowną technikę musiała odejść do lamusa. Najważniejszym powojennym zadaniem stała się odbudowa kraju. Warunki ekonomiczne zarówno producenta, jak i potencjalnych nabywców były więcej niż skromne, ale chęć odbudowy komunikacyjnego zaplecza –bezdyskusyjna i niekwestionowana. Należało racjonalnie i oszczędnie podejść do możliwości wznowienia powojennej produkcji. Należało zaprojektować i wyprodukować możliwi tani w wytworzeniu i możliwie najbardziej użytkowy pojazd.

Sercem jednośladu stał się dwusuwowy silnik o pojemności 64 ccm z uniesionym o 30° od poziomu cylindrem, z rozrządem z obrotową zastawą sterowaną obrotem wału korbowego (podobnie jak w Triumphie B125, nr 8/16). Projektanci, którzy przed wojną projektowali niezawodne i mocne jednocylindrowe czterosuwowe jednostki silnikowe z poziomym układem cylindra, pokazali, że stać ich także na zaprojektowanie nowoczesnego silnika dwusuwowego.

Więcej w Automobiliście!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *