Karol Wiechczyński: Juha, 25 lat za kierownicą samochodu rajdowego to naprawdę szmat czasu. Jak podsumowałbyś ćwierć wieku swej rajdowej aktywności?

Juha Kankkunen: To był wspaniały czas! Miałem to szczęście, że trafiłem chyba na najciekawszy okres w historii tego sportu. Pierwsze kroki stawiałem, gdy rajdy były bardziej ludzkie, romantyczne, a koszty uczestnictwa nie powodowały ataku serca. Oczywiście, to nigdy nie był tani sport, ale przy odrobinie samozaparcia niemal każdego stać było by zacząć się ścigać na przyzwoitym poziomie. Próg wejścia w latach 70. był zdecydowanie niższy niż dziś.

Zmiany przepisów w połowie lat 80. to z kolei profesjonalizacja i wyścig zbrojeń. Taka Formuła 1, tyle że w lesie. Brak jakichkolwiek ograniczeń finansowych wśród producentów sprawił, że rolę pierwszoplanową w rywalizacji zaczęły grać samochody.

Koniec Grupy B oznaczał z kolei krok w tył w rozwoju aut. Nagle zaczęło brakować mocy, prędkości i nie oszukujmy się, to mogło być nudne dla kibiców. Dla kierowców za to był to okres, gdzie mogli się ponownie wykazać własnymi umiejętnościami. Oczywiście były zespoły które miały lepsze auta, jak choćby Lancia, ale nie było takiej przepaści jak pomiędzy Peugeotem a resztą stawki w latach Grupy B. Późniejszy rozwój samochodów A-grupowych, z których wykształciły się pojazdy WRC, to również niezwykle interesująca karta historii i naprawdę jestem bardzo zadowolony, że mogłem być częścią tego wszystkiego mając przy tym szczęście bycia w dobrych zespołach.

 

K.W.: No właśnie, Peugeot, Lancia, Toyota, Ford, Subaru. Byłeś kierowcą chyba większości liczących się zespołów. Na czym polegał fenomen decyzji, że dołączałeś do zespołu, który akurat w kolejnym sezonie był w czołówce? To wynikało z Twojego przeczucia? Czy może twój manager był za to odpowiedzialny?

 

J.K.: To dobre pytanie. Niestety nie umiem na nie odpowiedzieć (śmiech). Faktycznie miałem mnóstwo szczęścia, że w większości przypadków zmieniałem zespół i okazywało się, że dołączam akurat do teamu dysponującego naprawdę szybkim samochodem, choć nic na to wcześniej nie wskazywało. Nie potrafię tego wytłumaczyć inaczej, jak dużą dozą szczęścia, bo na wybór zespołu, nigdy nie miał wpływu ani mój manager, ani tak naprawdę do końca ja. Po prostu tak szczęśliwie wychodziło, że byłem we właściwym miejscu o właściwym czasie.

Więcej

IMGG7F9O9413 IMGG7F9O9415 IMGG7F9O9436 IMGG7F9O9438 IMGG7F9O9448

Juha Kankkunen (FIN) Volkswagen Scirocco R-Cup 07 - Hockenheim 2010

Juha Kankkunen (FIN)
Volkswagen Scirocco R-Cup 07 – Hockenheim 2010

w Automobiliście!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *