Ferrari nie kupujesz przez przypadek. Przejażdżkę własnym autem tej marki może masz na liście rzeczy do zrobienia przed śmiercią. Wybór jest ogromny, ale zakup i utrzymanie większości modeli wiąże się z wydaniem fortuny. Mondial to „brykający ogier” za rozsądne pieniądze.

Większość Ferrari z lat 80. kochasz albo nienawidzisz – krzykliwy styl Testarossy i F40 nikogo nie pozostawia obojętnym. Mondial to opcja dla tych, którzy z jednej strony chcą zwracać uwagę siedząc za kierownicą marki rozpoznawalnej na pierwszy rzut oka, ale z drugiej – chcą to robić nienachalnie, bez zadęcia. Wszystko jest tutaj stonowane: „grzebieniowe” wloty powietrza po bokach mają skromne rozmiary, a tyłu nadwozia nie ozdabia spoiler wielkości suszarki do bielizny. Jest nawet cień szansy, że można przemknąć niezauważonym, zwłaszcza że prezentowany egzemplarz nie jest czerwony, a czarny.

Mondial, choć początkowo krytykowany przez prasę motoryzacyjną za osiągi niegodne swego imienia, utrzymał się w ofercie aż przez 13 lat (1980-93, od 1983 również jako kabriolet). Egzemplarz na zdjęciach to Mondial 8 z ostatniego rocznika pierwszej serii (1982), reprezentant najmniej licznej odmiany tego modelu – powstały tylko 703 sztuki (mniej było jedynie kabrioletów serii QV – 629, ale towarzyszyło im 1145 coupé). O wyjątkowości tego samochodu nie świadczą jednak liczby, lecz osobliwa konstrukcja i konfiguracja nadwozia.

 

Do bólu praktyczne!

Auto od początku pomyślano jako praktyczne Ferrari, dlatego jak na samochód z umieszczonym centralnie silnikiem zaskakuje wyjątkowo dobrą widocznością z wnętrza, a przede wszystkim… czterema miejscami! Oczywiście, z tyłu siedzieć mogą tylko dzieci lub wrogowie kierowcy, ale nawet konfiguracja 2+2 to ewenement w takim aucie. Mondial Cabriolet to prawdopodobnie jedyny w historii kabriolet typu 2+2 z centralnie zamontowaną jednostką. Mimo to auto zachowuje harmonijne proporcje i nie wygląda pokracznie.

Podążając dalej szlakiem praktyczności, inżynierowie zbudowali Mondiala w taki sposób, by jego właściciele mogli niektóre prace serwisowe wykonywać samodzielnie. I to niekoniecznie te najbardziej błahe, jak wymiana oleju czy filtra powietrza – w odpowiednich warunkach i z należytym fachem w rękach można bez pomocy mechanika wymienić samemu sprzęgło, a to w samochodzie tej klasy i budowy nieczęsta możliwość. Ze względu zaś na zastosowanie kilku demontowalnych ram pomocniczych, poważniejsze prace, takie jak wyjęcie silnika, skrzyni biegów czy naprawa tylnego zawieszenia, są znacznie łatwiejsze niż we wcześniejszych Ferrari V8.

Więcej w Automobiliście! Ferrari

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *