Na pójście w ślady dwukołowych sióstr i osiągnięcie statusu ikony motoryzacji raczej się nie zanosiło. Na pozostanie jednym z najlepiej rozpoznawalnych mikrosamochodów – wręcz przeciwnie. Co zatem poszło nie tak?

Próbę budowy własnego samochodu Piaggio podjęło już na początku XX w. Sprawy zaszły na tyle daleko, że parafowano umowę z firmą SICA z Florencji – cenionym przedstawicielem marek De Dion Bouton i Motori Jupiter. Na jej mocy w mateczniku Piaggio, w Pontedera miały powstawać licencyjne silniki Jupiter montowane następnie do podwozi własnej konstrukcji. W niedługim czasie jednak drogi sygnatariuszy porozumienia rozeszły się.

Przez długie lata Piaggio realizowało się w pojazdach szynowych, pływających oraz latających. Następnie rozpoczęła się era skuterów – od realizacji najśmielszych projektów wybitnych lotniczych inżynierów Corradino D’Ascanio, Carlo Carbonero i pozostałych. Konsekwencją lądowej ekspansji był pełnoprawny samochód, skrojony na miarę czasów, o którym można było usłyszeć w gabinecie Enrico Piaggio jeszcze w 1949 r.

 

Mity włoskie

Część historyków motoryzacji chce, by jako twórcę pierwszego (a ostatecznie i jedynego) w historii Piaggio samochodu zapamiętać słynnego Corradino D’Ascanio, jednak

spośród szeregu projektów wyróżniał się ten autorstwa Carlo Doveri. Był dopracowany w najmniejszych szczegółach i stawiał na… klasyczny układ napędowy.

Ostatecznie wybrano jednak inną drogę. Skorzystano z nadarzającej się okazji i odkupiono od turyńskiej firmy SIATA gotowy projekt niewielkiego pojazdu Mitzi. SIATA pozbywała się go ze względu na… zablokowanie przez wiadomego potentata z siedzibą w tym samym mieście. Jak to było możliwe, jeszcze się dowiemy.

Od początku 1954 Piaggio skupiło się na poprawkach projektu Mitzi zakończonych 20 miesięcy później kilkoma nieco różniącymi się między sobą prototypami. Z całą mocą należy podkreślić, że różnice pomiędzy prototypami SIATA a Piaggio były bardzo wyraźne. Ostatecznie wynik prac odbiegał od SIATA Mitzi na tyle, że licencja tejże… trafiła z powodzeniem do Argentyny! Kiedy już nasz bohater przepoczwarzył się z mało zgrabnego stadium prototypu w zupełnie powabne wykonanie zatwierdzone do produkcji, na scenę wydarzeń wkroczył Fiat, składając Piaggio „propozycję nie do odrzucenia”.

Na czym polegała propozycja Fiata i co stało się z mała Vespą? Czytaj w Automobiliście!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *