Zasługuje na miano gromowładnego ptaka bardziej niż inne. Szeroko rozpościera skrzydła, a chromowane pióra odbijają humory nieba.

Doskonale zachowany Thunderbird rocznik 1960 pochodzi z kolekcji zamku Topacz. Ma nietypowy układ napędowy: podstawowy silnik V8 i 3-biegową, ręczną skrzynkę. Można by sądzić, że ktoś chciał na nim zaoszczędzić, gdyby nie fakt, że większy, 7-litrowy silnik (430 cali sześć.) o mocy 350 KM zapożyczony z Lincolna był oferowany wyłącznie z 3-biegowym „automatem” Cruise-O-Matic. Zapiekły amator sportowej jazdy, której atrybutem był rytmiczny wyprost lewej nogi i przestawianie „patyka”, musiał poprzestać na mniejszym silniku 5,7 l.

Ford Thunderbird 1960 – racja Roberta

Był to ostatni sezon przed kolejną zmianą modelu. Thunderbird zadebiutował w 1955 jako odpowiedź na Corvettę (patrz: „Automobilista” nr 173). W 1958 gruntownie zmienił się na kolejne trzy lata. Nabywcy zauważyli przede wszystkim, że ma drugi rząd siedzeń, co szalenie im się spodobało. W 1957 wyprodukowano 21 380 dwuosobowych Thunderbirdów w cenie 3408 dolarów sztuka, a rok później 37 872 czteroosobowych za 3630 lub 3914. I to pomimo recesji na rynku, która boleśnie dotknęła podobnie wyceniane auta klasy średniej i niemal zabiła Edsela w dniu narodzin.

Podwoiły się prawie wszystkie atrybuty sportowego Forda. Dostał podzieloną na dwa symetryczne segmenty tablicę rozdzielczą i poczwórne światła z przodu i z tyłu. Były też dwa warianty nadwozia: hard-top i droższy od niego kabriolet. Wcześniej był tylko kabriolet, do którego można było dokupić zdejmowany, sztywny dach.

„Wyelegantowany” Ford od początku odstawał od celowo „zbrutalizowanej” Corvetty. Rocznik 1958 przypieczętował różnicę między niedawnymi konkurentami. Thunderbird ostatecznie przeniósł się do klasy personal luxury – samochodów do osobistego użytku, będących wyrazem indywidualizmu posiadacza. Uznaje się, że stworzył tę kategorię aut, chociaż lepiej byłoby powiedzieć, że „przypomniał ją” po II wojnie. Jej odpowiednikiem były dawne modele z karoseriami budowanymi na zamówienie przez LeBarona czy Bohmana & Schwartza. W Europie cały czas mieliśmy spełniające tę samą funkcję samochody, które po II wojnie wpadły do pojemnej kategorii gran turismo.

Do produkcji 4-miejscowego Thundebirda przekonał zarząd Forda Robert McNamara. Uważał, że taki samochód będzie cieszył się większym popytem niż 2-miejscowy. Miał rację. W 1959 z fabryk koncernu wyjechało 67 456, a w 1960 – 92 798 T-birdów.

Więcej o tym pięknym aucie – czytaj w miesięczniku AUTOMOBILISTA

  • OLYMPUS DIGITAL CAMERA
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960
  • Ford Thunderbird 1960
    Ford Thunderbird 1960

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *