Następca modelu W113 Pagoda należał do bardzo długo produkowanych modeli (1971-89) i to bez łatwych do rozpoznania zmian w nadwoziu.

W zasadzie nawet te najmłodsze egzemplarze zaliczają się już do kategorii oldtimerów. Zgrabna sylwetka, potężne silniki i bardzo dobre własności jezdne czynią je niezwykle atrakcyjnymi. Czy jednak wyglądające niemal identycznie samochody, które dzieli kilkanaście lat od daty wyprodukowania, są równie interesujące? Zapytaliśmy o to Michała Unguriana, członka klubu Zabytkowych Mercedesów Polska, zajmującego się zawodowo naprawami klasycznych Mercedesów. Przez jego ręce przeszło wiele egzemplarzy modelu 107.

Jaki zatem jest podział modeli serii 107?

– Przyjęło się, że pierwsza seria to luty 1971 do 1973 r., kiedy to samochody powstawały na zakładkę z modelem W113 Pagoda. Druga seria to lata 1974-85, a trzecia – lata 1985-89. Trzeba jednak pamiętać, że w USA samochody oznaczane są rokiem modelowym, a nie produkcji, zatem auto z 1985 r. to również seria modelowa 1986. Jak widać, długowieczność rodziny 107 przebija tylko u Mercedesa Klasa G, ale i ona w ostatnich latach przeszła widoczne liftingi.

Których modeli R107 jest obecnie najwięcej w Polsce?

Wydaje mi się, że drugiej serii – były najdłużej produkowane, a ich wzrost cen nie jest tak zauważalny jak w innych „sto siódemkach”. Wśród nich trzeba wymienić dwa amerykańskie modele –  450SL od 1974 r. i 380SL od 1980 r., których silniki są bardzo odprężone, aby uzyskać odpowiednie normy emisji spalin i najwyższą trwałość. W Stanach kwestia szybkości jest drugorzędna, a przekraczanie dozwolonych prędkości jest dość rygorystycznie karane. Stąd te dwie wersje R107 nie cieszą się szczególnym uznaniem wśród kolekcjonerów.

Warto zauważyć, że seria SL pomimo trafienia w dwa kryzysy paliwowe, nie otrzymała nigdy silnika wysokoprężnego, gdy nawet model W116 uważany za prekursora klasy S, dorobił się takiej wersji. Nie tak dawnymi czasy Jeremy Clarkson, w przeszłości gwiazda programu Top Gear, a obecnie programu The Grand Tour w serwisie Amazon, żartował sobie: „Jakby to wyglądało, gdybyśmy podjechali pod elegancki klub z klekocącym silnikiem niczym w ciągniku rolniczym!” Od tego czasu wiele się zmieniło, ale w latach 70. XX wieku takie myślenie miało pewną rację bytu.

Okazuje się, że pełne wyspecyfikowanie poszczególnych serii jest dość trudne z kilku powodów. Po pierwsze, musimy rozróżnić wersję europejską i amerykańską. W każdej z trzech serii zmiany dotyczyły głównie zderzaków i oświetlenia dostosowanego do norm obowiązujących w danym kraju.

Znaczną część egzemplarzy wyprodukowano na rynek USA, gdzie od końca lat 60. XX wieku obowiązywały bardziej restrykcyjne przepisy homologacyjne. Samochody spełniające amerykańskie wymagania dotyczące np. czystości spalin, konstrukcji zderzaków czy oświetlenia specjalnie przygotowywano już w Niemczech, ale… No właśnie, istniał też import indywidualny, czasem, o dziwo, organizowany przez oficjalnych dilerów. Kupowano samochody w wersjach czysto europejskich, a na miejscu wprowadzano korekty wyposażenia w zależności od stanu, w którym dokonywano pierwszej rejestracji (np. światła symetryczne, belki wzmacniające drzwi, zderzaki spełniające normy amerykańskie czy prędkościomierze wyskalowane w milach). Z tego powodu importowany z USA Mercedes 107 wcale nie musi występować w amerykańskiej specyfikacji.

Ponieważ z USA pochodzi największa liczba spotykanych w Polsce egzemplarzy, warto o tym wiedzieć.

Polecamy pełny artykuł w miesięczniku AUTOMOBILISTA 9/2017 (209)

Komentarze zostały wyłączone