Kilka lat temu temat Syreny Sport stał się bardzo modny wśród kolekcjonerów. W kilku miejscach rozpoczęły się prace nad zbudowaniem jej kopii.

Poruszyliśmy ten temat już w roku 2000 w  styczniowym wydaniu miesięcznika Automobilista 1/2000, w wywiadzie z nieodżałowanym prof. Cezarym Nawrotem, który wiele godzin poświęcił opowiadając nam o powstaniu Syreny Sport. Już wtedy było wiadomo, że jedynego prototypu nie ma, bo został bezmyślnie zniszczony i nie ma także żadnej dokumentacji tego samochodu. Pozostały jedynie zdjęcia, film i wspomnienia tych, którzy go widzieli. Były też Plany Modelarskie z rysunkami Syreny Sport, ale i one powstały bez szczegółowych pomiarów. W tej sytuacji można śmiało stwierdzić, że wszystkie kopie Syreny Sport będą w jakiś sposób przybliżeniem tej konstrukcji, która wzbudzała i wzbudza wiele emocji.

Przy okazji koniecznie muszę wspomnieć, że samochód ten nie miał być produkowany i był jedynie pokazem możliwości konstruktorów.

Prof. Cezary Nawrot, jak i konstruktor silnika inż. Władysław Skoczyński w swoich wypowiedziach kategorycznie zaprzeczyli, że kiedykolwiek były jakieś plany produkcji seryjnej tego samochodu. Takich spekulacji było wiele w różnych publikacjach, ale zdecydowanie mijały się one z prawdą.

Chociaż określana jako trzecia, to tak naprawdę powinna mieć numer dwa, bo jej budowę rozpoczęto w 2009 roku, gdy docierały już wiadomości o konstrukcji Mirosława Mazura. Skąd się wziął pomysł? Jak nam powiedział pomysłodawca i inicjator budowy Piotr Czołnik, historia była znacznie dłuższa. Fascynacja Syreną Sport pochodziła sprzed wielu lat: „Nie widziałem nigdy ładniejszego samochodu”. Decyzja zapadła w czasie choroby córki, która szczęśliwie wróciła do zdrowia, ale wtedy narodził się pomysł zbudowania dla niej samochodu SAM (wówczas było to praktycznie możliwe), ale takiego, jaki nie wymaga samochodowego prawa jazdy, czyli z ograniczoną prędkością i o masie nie przekraczającej 450 kg.

Ponieważ Piotr Czołnik jest zapalonym junakowcem (180 tys. km na Junaku w ciągu ostatnich 10 lat), więc los splótł go z Krzysztofem Pazurą, konstruktorem lotniczym i właścicielem firmy Yalo, no i oczywiście też junakowcem. Krzysztof lubiący nietypowe, „zakręcone” wyzwania, podjął temat i opracował przestrzenną ramę, lekką i sztywną, na której można było zbudować nadwozie. Rama powstała na podstawie porządnych obliczeń wytrzymałościowych.

Wówczas, aby w miarę łatwo zarejestrować pojazd typu SAM, dobrze było używać znanych i sprawdzonych elementów seryjnych. Wybór padł na zespoły Cinquecento 700 z racji dostępności, kosztów oraz płaskiego (leżącego) silnika o pojemności 700 cm3. Z zakupionego skorodowanego egzemplarza wymontowano zawieszenie i zespół napędowy. Po obliczeniach wytrzymałościowych i przeróbkach ramy udało się te zespoły wmontować.

Podwozie było gotowe i kolejnym etapem była budowa nadwozia. W pierwszej kolejności konstruktorzy stworzyli model cyfrowy, który dał podstawy do dalszych działań. Łączyły one w sobie technikę szkutnicza i lotniczą.

W pełni gotowe do malowania nadwozie stanęło w garażu Yalo w czerwcu 2013.

Pełną historię Syreny Sport przeczytamy w miesięczniku Automobilista 9/2017 (209)

Comments are closed.