W połowie lat 70. pierwsza seria 6 była najbardziej wyrazistą manifestacją nowej ery w BMW. Unikalne połączenie agresji i elegancji oraz wspaniałe 6-cylindrowe silniki pozwoliły na stworzenie auta wręcz kipiącego charyzmą, zwłaszcza w 286-konnej wersji M635 CSi. 

Chociaż pierwsze egzemplarze E24 wyjechały z fabryki w listopadzie 1975 r., nowe coupé z Monachium oficjalnie zadebiutowało na salonie motoryzacyjnym w Genewie w marcu 1976 r. jako następca słynnej i udanej serii E9. Za projekt nowego modelu odpowiedzialny był urodzony w Bordeaux, były stylista Mercedesa, twórca m.in. modeli W113 „Pagoda” i W100 600 Paul Bracq. BMW powierzyło mu fundamentalną rolę dokonania zmiany pokoleniowej w swojej ofercie.

Bracq podszedł do swojego zadania odważnie, ale z poszanowaniem tradycji. Zaczął od zaprojektowania serii 5, oznaczonej jako E12, a 3 lata później spod jego ręki wyszła „trójka” E 21. „Szóstka” była trzecim „rekinem”, jak określano nowe auta niemieckiego producenta. Rok później do tej rodziny dołączyła seria 7, czyli E23.

Bracq projektując pierwszą „szóstkę” z jednej strony stworzył oczywistego następcę E9, jednak mimo tej samej filozofii, było to zupełnie inne auto. Przede wszystkim E24 jest większe i znacznie nowocześniejsze. Bracq zdołał w brawurowy sposób połączyć sprzeczności, nadwozie jest jednocześnie agresywne i eleganckie, a duże i dosyć ciężkie auto wygląda na lekkie i zwinne. Taki efekt to przede wszystkim zasługa wzorowych proporcji auta, „czystych” linii nadwozia i dużych powierzchni przeszklonych. Stylista BMW właśnie w tym modelu najmocniej wyeksponował cechy modeli nowej generacji. Z całej rodziny „rekinów” to E24 jest najbardziej drapieżne i efektowne, a długie, dwudrzwiowe nadwozie bez skrępowania prezentuje klasyczne, sportowe proporcje z długą opadającą ku przodowi maską. Przydomek „rekin” to oczywiście zasługa charakterystycznego kształtu przedniej części nadwozia.

W czasie 13 lat produkcji E24 przechodziło szereg modernizacji, powstały trzy generacje – CS (lata 1976-1982), CS/1 (1982-1987) i CS/2 (1987-1989).

Początkowo nowe dzieło inżynierów z Bayerische Motoren Werke było produkowane w fabryce Karmanna w Osnabrück, jednak półtora roku po premierze E24, BMW postanowiło, że wytwarzane tam będą już tylko same nadwozia, a cała dalsza produkcja będzie odbywała się w fabryce BMW w Dingolfing. Jako powód tej zmiany podaje się problemy z jakością aut, które opuszczały bramy zakładów w Osnabrück.

Twórcy „szóstki” położyli duży nacisk na bezpieczeństwo, m.in. z uwagi na wymogi rynku amerykańskiego. Przed wejściem do sprzedaży E24 przeszło liczne testy zderzeniowe, w konstrukcji zastosowano strefy zgniotu oraz wzmocnienia. W nadwoziu dodano słupek B, który również poprawił sztywność całej konstrukcji, a z którego zrezygnowano w modelu E9. W „szóstce” najpierw w opcji, a późnej w standardzie oferowano system ABS.

Również wnętrze flagowego coupé spod znaku bawarskiego producenta przeszło znaczącą przemianę. Porównując wnętrza E9 i E24 w oczy rzucają się przede wszystkim różnice w dobranych materiałach i w kształtach desek rozdzielczych. W „rekinie” na próżno szukać drewnianych wykończeń kabiny, którymi szczodrze obdarowano wnętrze poprzednika. Inny jest także kształt deski rozdzielczej, którą w serii 6 zwrócono w stronę kierowcy. Ponadto w E24 (od 1982) przed oczami kierowcy dominują dwa surowe, ale do bólu czytelne zegary prędkościomierza i obrotomierza umieszczone pod wspólnym daszkiem, zamiast czterech ustawionych obok siebie wskaźników jak w E9.

Rysunek deski rozdzielczej z E24, to jeden ze znaków rozpoznawczych bawarskiego producenta. Kierowcy innych modeli BMW, np. E30 od razu w „szóstce” poczują się jak w domu.

Więcej na ten temat w miesięczniku AUTOMOBILISTA 10/2017 (210)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *