W ciągu roku jest wiele zlotów dla fanów klasycznych Volkswagenów. W okresie wiosenno-letnim jest ich kilkanaście, a fani VW naprawdę mają w czym wybierać. Bywa i tak, że w jeden weekend odbywają się dwie imprezy. Jednak największą z nich jest Grabojamia, organizowana od siedemnastu lat.

Pobyt na tym zlocie to absolutne „musthave” dla każdego garbusiarza. Organizatorzy tej imprezy stają na wysokości zadania i robią to w profesjonalny sposób. Jak by nie było co roku przybywa tu około 400 klasycznych VW. No i  ten cały tłum ludzi trzeba  jakoś ogarnąć, co czasem nie bywa wcale łatwe.

Miejsce zlotu to podkrakowski „Zalew Na Piaskach”. Jest klimatycznie i wakacyjnie, czego chcieć więcej? Można iść na plażę i cały wyjazd potraktować jak dobry początek wakacji. Można również brać czynny udział w atrakcjach przygotowanych przez organizatorów, a wybór ich jest spory. Jeśli chcemy poznać okolicę lub sam gród króla Kraka mamy do wyboru kilka wycieczek. Niestety trzeba się szybko decydować bo wolne miejsca szybko się rozchodzą. W tym roku kierowcy i ich załogi mogli też sprawdzić swoje umiejętności podczas rajdu turystyczno-nawigacyjnego.  Na terenie zlotu nie było czasu na nudę. Konkursy, atrakcje dla dzieci i wieczorne koncerty odbywały się codziennie. Jednym słowem dla każdego coś miłego.

Zlot oficjalnie zaczyna się w czwartek, lecz wiele osób przyjeżdża tu już środę, a nawet we wtorek. Chcesz mieć dobrą miejscówkę na Garbojamie, im wcześniej przyjedziesz tym lepiej. W piątek po południu lub nie daj Boże w sobotę trzeba dokonywać cudów zręczności i wciskać się z wozem gdzie się da. W tym roku było podobnie, trzeba było uruchomić dodatkowy parking bo już w piątek wydawano numerki zlotowe z czwórką z przodu. Na zlocie oprócz wielu garbusów pojawiły się również kultowe dostawczaki. Poza Bulikami i Ogórkami silą grupę stanowiły transportery trzeciej generacji, które przez wielu są już uznawane za pełnoprawne klasyki.

Na ten jeden „długi” weekend w Lipcu do Kryspinowa ściągają ludzie nie tylko z Polski, ale i z zagranicy. Sporo jest Czechów i Słowaków, wyjątkami nie są też samochody z Ukrainy, Anglii, Niemiec czy Austrii. Więc śmiało można uznać ten zlot jako międzynarodowe spotkanie fanów starych Volkswagenów. Przez wszystkie te dni trwa tu rodzinno-piknikowa atmosfera. Zawierane są nowe znajomości lub spotyka się  starych znajomych, a wieczorne koncerty i inne atrakcje  trwają do późnych godzin nocnych.  W sobotę odbyła się  parada samochodów przez miasto połączona z wycieczką do Muzeum Lotnictwa w Krakowie, czyli kumulacja zabytkowych maszyn w jednym miejscu. Wieczorem zakończenie zlotu zwieńczyłuroczysty koncert z wręczeniem nagród  i widowiskowym pokazem sztucznych ogni. Wtedy to właśnie główny organizator ogłosił, że na zlot przybyło ponad pięćset aut! Tym samym rekord z roku poprzedniego został pobity. Nikt nie spodziewał się takiej frekwencji.

Niedziela to już czas pożegnań i powrotów. Dla chętnych odbyła się jeszcze specjalna msza święta połączona z poświęceniem aut i około południa zlot został oficjalnie zakończony. Za rok Garbojama będzie pełnoletnim zlotem, oby tak dalej!

Bartłomiej Sławiński

                                                       

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *