W 1974 r. WSK Świdnik przystąpiła do produkcji serii motocykli z tak zwanej serii ptaków. Wyleciały po tym roku z gniazda Gile, Bąki, Lelki, Kosy, Kobuzy, Dudki i Perkozy.

Oprócz nich były też bardzo interesujące prototypy oraz supernowoczesne silniki rodziny 3.40, ale nie miały one szczęścia trafić do seryjnej produkcji. Trzy ostatnie z wymienionych były wyposażane w stosunkowo nowoczesne silniki W2B o pojemności 175 ccm, natomiast pozostałe w zmodyfikowane „sto dwudziestki piątki” S01 Z3A Lux.

Wszystkie były przeznaczone do małej i średniej turystyki, a nie jako środek transportu dla wiejskiego listonosza czy do codziennych dojazdów do pracy, chociaż i do tego dobrze się nadawały. Lekka i mocna konstrukcja, proste i ekonomiczne silniki oraz przystępna cena, przy odbiegającej od dotychczasowej sztampy stylistyce, miały sprzyjać zainteresowaniu młodzieżowych odbiorców. Według relacji „Motoru” z 1975 r. pierwsze egzemplarze nowej serii „ptaków” (dostarczone jeszcze w 1974) zostały bardzo szybko wykupione ze sklepów patronackich. Podkreślano ich staranne wykończenie, efektowną kolorystykę i inne detale mające zwracać uwagę młodzieży.

Dostrzegano anachroniczność stosowanych silników produkowanych w Nowej Dębie, które zdecydowanie odbiegały od tego, co oferował świat, także ten niedaleki – w Czechosłowacji czy NRD. Niestety centralne zarządzanie, zjednoczenia (WSK Świdnik i zakłady w Nowej Dębie należały do innych zjednoczeń i obydwa nie były motoryzacyjne!), czy też stały brak centralnie dzielonych pieniędzy uniemożliwiały podjęcie produkcji nowoczesnych silników. A były one wtedy już opracowane i wytwarzane w pojedynczych egzemplarzach w zakładach WSK Świdnik, zamiast seryjnie np. w Nowej Dębie.

Warto docenić wysiłki konstruktorów WSK Świdnik, próbujących w warunkach spadającej sprzedaży zaoferować wyrób atrakcyjny i niedrogi. Było to ponad 40 lat temu, na świecie już zapomniano o motocyklach z silnikami o tak długim rodowodzie, ale my nie należeliśmy do tego świata. Nasz świat to była reglamentacja surowców, ekonomia niedoboru, wykonywanie planów zamiast produkcji oraz załamujący się coraz wyraźniej system społeczno-ekonomiczny. Jednak w nawet w takim świecie trzeba było żyć i jakoś próbować realizować swoje plany.

Więcej na ten temat – AUTOMOBILISTA 11/2017 (211)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *