Aby zrozumieć fenomen Mazdy Cosmo trzeba cofnąć się do przełomu lat 50. i 60., kiedy to tacy gracze jak Mitsubishi czy Toyota zaczęli się coraz bardziej liczyć na międzynarodowych rynkach.

Kluczową postacią dla małej firmy z Hiroszimy miał się okazać Tsuneji Matsuda. Mimo że był synem współzałożyciela firmy, to rada nadzorcza musiała obdarzyć go dużym kredytem zaufania, bowiem Tsuneji słynął z odważnych i ryzykownych decyzji. I tak jak jego ojciec, który wiele lat wcześniej z firmy produkującej korki do butelek (Toyo Cork Kogyo Co) stworzył firmę zajmującą się przemysłem ciężkim (Matsuda Kabushiki-gaisha), Tsuneji zapragnął skupić się na produkowaniu samochodów pod marką Mazda. Decyzja ta okazała się trafiona, a pierwsze pojazdy szybko zyskały pozycję na rodzimym rynku. By jednak firma nie podzieliła losów mniejszych producentów samochodów, jak chociażby Prince’a słynącego z legendarnego modelu Skyline i nie została wchłonięta przez jeden z molochów korporacyjnych, Matsuda musiał zaoferować klientom coś, czego nie mogli dać inni producenci.

Okazja nadarzyła się wkrótce sama. Gdy po latach eksperymentów Felix Wankel sprzedał swój pomysł na silnik z rotacyjnym tłokiem firmie NSU, ta w 1959 r. zorganizowała pokaz technologii, która miała być wówczas przełomem w budowie silników. Jednym z zaproszonych gości okazał się właśnie Tsuneji Matsuda.

Silnik Wankla zrobił na Japończyku tak wielkie wrażenie, że wpadł on niemal w obsesję posiadania w ofercie samochodu z wirującym tłokiem. Nie było to zresztą pozbawione racjonalnego myślenia. W kraju, w którym „duże” silniki piętnowane były przez drakońskie podatki, Wankel oferował wysoką moc przy pojemności silnika samochodu małolitrażowego.

Więcej w najnowszym wydaniu miesięcznika AUTOMOBILISTA 12/2017 (212)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *