Słabe finansowanie służby zdrowia to nic nowego. Skierowane do tej służby sanitarki były niezwykle intensywnie wykorzystywane, bo zawsze było ich za mało.

Brakowało czasu na troskliwą obsługę techniczną oraz zapasu części zamiennych. Zatem szybciej niż w rękach cywilnych ulegały zużyciu. Całkowicie wyeksploatowane padały jeszcze ofiarą „kanibalizmu technicznego” polegającego na wymontowywaniu w miarę sprawnych zespołów dla podtrzymania eksploatacji tych w nieco lepszym stanie. Kierowano je na przetargi, gdzie były kupowane z racji bardzo praktycznego nadwozia kombi. Służyły potem jeszcze jakiś czas w małym transporcie gospodarstw ogrodniczych czy też były remontowane przez desperatów. W sumie przeważająca część z nich dość szybko kończyła żywot techniczny.

Do naszych czasów przetrwały głównie te, które pracowały w resortowej służbie zdrowia, lub dla obsługi sanatoriów i zakładów pracy posiadających własną służbę zdrowia. Tam były używane zdecydowanie mniej intensywnie. Przypuszczalnie do dzisiejszych czasów przetrwało ich bardzo niewiele, a w stanie pełnej sprawności co najwyżej kilkanaście.

W pełni oznakowany egzemplarz jest własnością kolekcjonera Tomasza Graczyka. To wizualna kopia sanitarki eksploatowanej w Rejonowej Kolumnie Transportu Sanitarnego w Piastowie. Wszystkie jej malowania zrobiono przy konsultacji użytkującego taką sanitarkę Adama Lipińskiego oraz lakiernika, który wykonywał takie malowania. To on dokładnie pokierował pracami przy oznakowaniu. Zrobiono odpowiednie szablony, przez które nanoszono gąbkami lakier. Przy tej technice powstawały rozmaite niedokładności, gdyż szablony nie zawsze dobrze przylegały do powierzchni.

Pasjonująca historia popularnej polskiej sanitarki w najnowszym wydaniu miesięcznika AUTOMOBILISTA 12/2017 (212).

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *