Był czas, kiedy pokolenie dzisiejszych sześćdziesięciolatków z niecierpliwością oczekiwało czwartkowych wieczorów. Wtedy, po dwudziestej, na ekranach czarno-białych telewizorów pojawiała się ekscytująca animacja kobry lub …łatwo wpadające w ucho takty melodii i rysowany człowieczek z aureolą, czyli „The Saint” (święty).
Uroczy złodziej, z nienagannymi manierami, w otoczeniu pięknych kobiet i mało dostępnych wtedy u nas zachodnich gadżetów. I jeszcze ten samochód! Za oknem wartburgi, syreny, warszawy, trabanty, a tu zjawiskowo sportowy, smukły, lśniący, bezkompromisowy i niezawodny w akcji na drodze. Volvo P1800! To dlatego po latach nikt w Polsce nie nazywa go inaczej jak właśnie „święty”!

Zapotrzebowanie na nowy samochód sportowy pojawiło się, kiedy powstała w 1927 r. w Goeteborgu firma na stałe wpisała się na listę czołowych europejskich producentów aut. Przed II wojną były to głównie ciężarówki i auta użytkowe, ale też luksusowe, często nawet niezwykle innowacyjne pod względem technicznym i wizualnym osobówki. Patrz, produkowany w latach 1937-38 Volvo P36 „Carioca” – jedno z pierwszych na świecie wytwarzanych seryjnie aut z nadwoziem aerodynamicznym czy powojenny PV53. Mimo że pod względem klimatu Szwecja to nie Karaiby, to nie zabrakło wśród nich również kabrioletów.
Moda na sport, a zwłaszcza „rynkowa moda na sport”, zaczęła się w latach 50. i to poza Anglią, w odreagowującej wojenną traumę Ameryce. To głównie tam docierały roadstery z Albionu, stylistycznie wysmakowane cuda budowane przez włoskie carozzerie, oraz niemieckie wzorce technicznej perfekcji z logo Porsche, Mercedesa i BMW.
Pierwszym sportowym modelem Volvo był zaprojektowany w 1956 r. z myślą o Ameryce P1900. Ciekawy, bo to pierwszy szwedzki roadster z nadwoziem z tworzyw sztucznych i to wytwarzanym nie w Szwecji, a w amerykańskiej firmie Glasspar. Niestety, projekt okazał się rynkowym fiaskiem. Zbudowano tylko 68 aut plus 5 prototypów.
Mimo usilnych zabiegów prezesa Assara Gabriëlssona, Volvo P1900 nie podbiło Ameryki, a tak naprawdę niczego nie podbiło! Zupełnie inaczej było z debiutującym w 1959 w Nowym Yorku Volvo 122S (Amazon), któremu ostatecznie udało się przekonać Amerykanów do szwedzkiej marki dzięki sylwetce projektu Johana Wilsgaarda, funkcjonalności, przede wszystkim niezawodności oraz cenie.

Więcej w najnowszym wydaniu miesięcznika AUTOMOBILISTA 12/2017 (212)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *