Poprzednik – Mercedes 190 SL (W121) był piękny, ale osiągi i walory trakcyjne miał „na tamte czasy”. Pagoda sprzed ponad pół wieku, nie dość, że piękna, to ciągle daje mnóstwo radości z jazdy.

O Pagodzie już chyba wszystko zostało powiedziane. W ostatnich latach liczba artykułów w prasie branżowej na świecie była imponująca. Nie ma co ukrywać, W113 stał się jednym z najmodniejszych modeli z zabytkowej stajni srebrnej gwiazdy. Ale właściwie – dlaczego?

Jako następca legendarnego modelu W121, Mercedes W113 (pierwsza seria, czyli 230 SL) pojawił się 55 lat temu, w 1963 na salonie motoryzacyjnym w Genewie. Od razu zyskał wielkie zainteresowanie potencjalnych klientów. Nowoczesną bryłę nadwozia stylizowaną przez Paula Bracqa inżynierowie Mercedesa wyposażyli w przednie strefy kontrolowanego zgniotu. Przypomnijmy – był rok 1963 i to jeszcze nie standard! „Miękka” deska rozdzielcza, pasy bezpieczeństwa, a dodatkowo 6-cylindrowy silnik rzędowy z seryjnie wtryskowym układem zasilania paliwem – dotychczas tylko w niektórych wersjach luksusowych limuzyn serii S oraz w sportowym modelu 300 SL.

Nareszcie SL dla normalnego użytkownika dostał „skrzydeł” w postaci 150-konnej jednostki napędowej. 230 SL był produkowany od kwietnia 1963 do stycznia 1967. Już w pierwszych egzemplarzach występowało (niestety nie w standardzie) wspomaganie kierownicy, a od modelu 1964 również automatyczna czterobiegowa skrzynia przekładniowa.

Dla pierwszych egzemplarzy 230 SL charakterystyczne jest usytuowanie koła zapasowego. Znajdziemy je po lewej stronie bagażnika w pozycji prawie pionowej, zaś począwszy od września 1964 koło znalazło się po prawej stronie w pozycji poziomej. W tym samym czasie z poszycia miękkiego dachu zniknęła chromowana listwa ozdobna.

Dotyczyły oczywiście najchłonniejszego rynku, czyli USA. Inne reflektory przednie, „kły” na zderzakach czy lampy obrysowe boczne (sidemarkers) – to tylko niektóre zmiany w wyglądzie W113 wprowadzane stopniowo w każdej z serii.

Silnik 230 SL to poprawiona jednostka M127/I znana z modelu W111. Zmieniono również układ zasilania paliwa. Dwusekcyjną pompę wtryskową z W111 zastąpiono nowszą sześciosekcyjną, również firmy Bosch.

Mechanicznych podobieństw możemy doszukać się więcej, bliźniacze zawieszenie przednie i tylne, czy układ kierowniczy. Po co zmieniać coś, co sprawdziło się w innym modelu?

Łącznie wyprodukowano prawie 20 000 tys. szt. modelu 230 SL, w tym na rynek Ameryki Północnej niecałe 5000 egzemplarzy, przy całkowitym eksporcie na poziomie blisko 12 000 szt.

Jeżeli chcielibyśmy w krótkim artykule opisać wszystkie zmiany w modelu W113, to zamiast kilku stron musielibyśmy wydać kolejną książkę. Ale też nie o to chodzi, żeby zanudzać Czytelników szczegółami zmian produkcyjnych. Chcemy pokazać ewolucję modelu, który jest uznany przez znawców za naprawdę godny zainteresowania zarówno dla kolekcjonerów, jak i tych wszystkich, którzy chcieliby zacząć przygodę z zabytkową motoryzacją od nieco wyższego szczebla. Pamiętajmy zatem o paru szczegółach.

Śledząc przez ostatnie 10 lat rynek modelu W113, możemy śmiało powiedzieć, że jest to bardzo ciekawa propozycja dla wszystkich mających wolne miejsce w garażu na następną zabawkę. Po gwałtownym wzroście cen obserwujemy przez ostatnie trzy lata ich stabilizację, a nawet możemy mówić o delikatnej korekcie szczególnie samochodów do remontu. Po części to efekt nasycenia rynku, jak również wzrostu kosztów takich usług – wbrew wielu opiniom – także u nas.

W naszej sesji zdjęciowej wzięły udział trzy modele Pagody należące do członków Klubu Zabytkowych Mercedesów Polska: 230SL, 250SL i 280SL.

Więcej: AUTOMOBILISTA 4/2018 (216)

 

Odpowiedź na Mercedes-Benz W113 Pagoda – perła w garażu

  1. Pat-Car pisze:

    Naprawdę efektowne auto i świetny artykuł – dzięki!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *