Rolls-Royce czy Mercedes zawsze miały z grubsza zarysowany styl. Podporządkowywały się upływowi czasu to pulchnymi i krągłymi, to wyprostowanymi i kanciastymi formami. Miernikiem zmian były dekady, co wynikało m.in. z rachunku zysków i strat. Każdy nowy model musiał mieć czas, aby zwrócić poniesione na niego inwestycje.

Cadillac jest inny. W swoich najlepszych czasach zmieniał się co rok. Dlatego można go dopasować do gustu, temperamentu, wręcz nastroju. Poszczególne roczniki i modele są pogodne, pochmurne, poważne bądź zrelaksowane. Niektóre izolowały posiadacza w baszcie dumy, inne otwierały na intensywne życie towarzyskie.

Rocznik 1963 jest wyjątkowo udanym odzwierciedleniem hasła marki: „Światowy standard”. Był eleganckim samochodem „w stylu międzynarodowym” i cały czas można go za taki uważać. Jest efektowny, ale na swój sposób stonowany, amerykański, ale nienachalnie.

Jakby nigdy nic…

Cadillac był u szczytu powodzenia, a jego samochody w szczytowej formie. Wkrótce dostały jeszcze mocniejsze silniki i zaczęto sprzedawać ich jeszcze więcej, ale rocznik 1963 uchwycił równowagę między przeszłością i przyszłością, nowatorstwem i solidnym wykonaniem. Był szybki, ale oszczędnie obchodził się z paliwem. Komfortowy, a zarazem względnie tani – w porównaniu z zagranicznymi, ale także krajowymi konkurentami.

Co ciekawe, na początku lat 60. wielkość produkcji Cadillaca i MB były porównywalne, przy większej lub mniejszej przewadze amerykańskiej marki. Przykładowo w 1963 Cadillac wyprodukował ponad 163 000 aut, a Mercedes przeszło 153 000. Cadillac lepiej na tym wychodził, gdyż jego samochody były bardziej zunifikowane, a dzięki współpracy z innymi markami w koncernie i dzieleniu się rezultatami prac rozwojowych – znacznie tańsze w produkcji.

Model na 1963 przyciągał wzrok spokojną, poważną i nad wyraz lekką stylizacją. Są w niej echa roczników 1959-60, w tym ekskluzywnych Eldorado Brougham z karoseriami budowanymi przez Pininfarinę. Projekt nie oszałamiał ekstrawagancją, raczej dojrzałością, dopracowaniem szczegółów i swobodą formy. Włosi mogliby powiedzieć, że jest „sprezzatura” – pod nonszalancją skrywa kunszt. Słowo to początkowo odnosiło się do sposobu śpiewania, doskonałego, a jakby mimochodem. Baldassare Castiglion, szesnastowieczny dyplomata i pisarz użył go do opisu idealnego dworzanina, który wszędzie umie się odnaleźć i z trudnych sytuacji wychodzi pozornie bez wysiłku i bez refleksji, w czym pomaga mu szczypta ironii i maskowany dystans do otoczenia. Później zaczęto go używać do opisu elementów stylu „glamour”, w znaczeniu „wystudiowanej niedbałości” lub „niewymuszonej elegancji”.

W tym sensie Cadillaki z 1963 dają świadectwo epoce, w jakiej powstały. Harmonizują z ówczesną modą i sposobem bycia lansowanym nie tylko w hollywoodzkich filmach. Nasz Hans Kloss, który zadebiutował w spektaklu telewizyjnym w styczniu 1965 też był w gruncie rzeczy „sprezzatura”.

Michał Kij

Więcej: AUTOMOBILISTA 5/2018 (217)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *