Drogi był, bardzo drogi. Mieli go tylko nieliczni. Ale był szybki. Najszybszy. On był pierwszy, potem MZ (mowa o „jaskółce”), potem Jawy, a na końcu WFM. Regulacja była skomplikowana, dwa gaźniki. Nie każdy potrafił sobie z tym poradzić. Ale maszyna nam imponowała.

O jeździe nie mogę nic powiedzieć, nie jeździłem nim. Podobno prowadził się dobrze, miał nisko umieszczony środek ciężkości, był poręczny i zwinny. Nie miał gmoli i bardzo łatwo było uszkodzić użebrowanie głowic. Gdy wprowadzono w silniejszych wersjach gaźniki typu BVF z cylindryczną przepustnicą (w pierwszym okresie produkcji przepustnica była płaska, a silnik miał 15, a nie 17 KM), regulacja stała się łatwiejsza. Wcześniejsze modele miały filtr powietrza zabudowany pod osłoną silnika, dopiero te mocniejsze maszyny miały filtr w pokrywie nad skrzynią biegów.

Coraz rzadszy…i coraz bardziej poszukiwany – tak postrzegam BK 350. Piszę BK 350, gdyż pojazd w zależności od daty produkcji zmieniał nazwę. Od października 1952 do 1956 naklejano nalepkę z logo IFA, potem do marca 1959 montowano emblemat z logo MZ.

Z dzisiejszego punktu widzenia zmiana wizerunku była bezsensowna. Dobra i ugruntowana marka IFA z interesującym modelem BK 350 miała zbyt także poza granicami NRD, była znanym towarem eksportowym. Sprzedawano jednoślady do Belgii, Danii, Finlandii, Holandii i Szwajcarii, a niewielkie ilości – kilkaset sztuk – sprowadzono w 1956 także do Polski już jako MZ. Zmiana marki z IFA (Industrieverband Fahrzeugbau) na MZ (Motorradwerk Zschopau) związana była ze zmianami organizacyjnymi, które przechodził przemysł motoryzacyjny NRD, inspirowanymi powstaniem zjednoczeń przemysłowych zgodnie z wytycznymi z Kraju Rad.

Od chwili zjednoczenia Niemiec, a minęło już przeszło 27 lat, od 3 października 1990, gdy kraje związkowe NRD przystąpiły do RFN, unikalny od strony konstrukcyjnej na skalę światową dwusuwowy bokser stał się pojazdem kultowym w całych Niemczech. Okazało się, że w nowej rzeczywistości politycznej najludniejszy kraj Europy – przeszło 82 miliony mieszkańców – wessał dosłownie wszystkie zachowane egzemplarze kultowej BK 350 do kolekcji miłośników motoryzacji. Motocykle z czasem zaczęły zyskiwać na wartości, a obecna cena dobrego, kompletnego pojazdu do renowacji waha się wokół 10 tysięcy zł. Jeżeli doliczymy do tego koszt renowacji, zbliżymy się do kwoty 30 tysięcy zł.

Piotr Kawałek

Więcej: AUTOMOBILISTA 4/2018 (217)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *