Samochody, które miały zadziwiać, są liczne i wiele z nich powstało w Detroit. Buick z 1952 praktycznie kończy erę amerykańskich „samochodów konkretnych”.

Granica jest płynna, dyskusyjna, ale nie popełniając wielkiego nadużycia można uznać, że rok 1953 był już początkiem „epoki ekscesów”, okresu nieposkromionej ekspresji, urastającej momentami do harmidru stylistycznego. Wspaniały egzemplarz. Zaledwie muśnięty renowacją, która nie spłukała z niego śladów przeszłości. Od 1949 był dostępny w czołowej serii Buicka jako Roadmaster Riviera (model 76R), a od 1951 również w tańszej Special (model 45R).

Gustownie odświeżona tapicerka komponuje się z pastelowym lakierem nadwozia. Ładnie zachowane detale, żadnych widocznych braków. A przede wszystkim mięsista stal i wszystkie atrybuty marki w pełni: okazały wlot powietrza z „fiszbinami”, zwany przez Amerykanów „uśmiechem dolara” (dollar grin), biegnące przez boki, łukowate, szerokie listwy „sweep spears” i potrójne „ventiports” na przednich błotnikach. W latach 1951-52 „iluminatory” były idealnie okrągłe, a przez to bardzo efektowne.

Oba wspomniane roczniki niewiele się zresztą od siebie różniły. W 1952 „sweep spears” były zgrabniejsze, kończyły się przed tylnym kołem. Ponadto na tylnych błotnikach wyrosły małe, chromowane „skrzydełka”. Nadwozia wywodziły się z pierwszej, powojennej generacji Buicków, wprowadzanej stopniowo w 1949: najpierw pojawiły się większe modele Roadmaster i Super z nadwoziami C, a potem „mały” Special, który miał nadwozie B. Najbardziej ekscytującą nowością był pozbawiony słupków środkowych hard-top, kończyła się natomiast era fastbacków. Po raz ostatni Buick proponował je w 1951.

Od chwili, gdy Special otrzymał nowe nadwozie, był oferowany w wersji standardowej i Deluxe. Ta pierwsza miała jeszcze przednią szybę dzieloną w połowie, co z wolna stawało się anachronizmem, przynajmniej w Ameryce. Ponadto w 1952 brakowało jej „skrzydełek” z tyłu, a wnętrze było skromniej wykończone. Wszystkie Buicki Special miały w tym roczniku wskaźniki złożone z dwóch, dużych „zegarów”. Natomiast droższe Super i Roadmaster miały jeden, duży prędkościomierz pośrodku i dwa mniejsze wskaźniki niżej, po bokach.

Standardowe Buicki Special to duża rzadkość. Występowały wyłącznie jako 2-drzwiowe Sport Coupé lub 4-drzwiowy sedan, którego wyprodukowano zaledwie 317 sztuk! Wersja Deluxe miała analogiczne nadwozia, a ponadto hard-topa Rivierę oraz kabriolet. Potężne kombi były jedynie w serii Super i Roadmaster. Produkowane w tej postaci do 1953 włącznie należały do ostatnich, które używały pewnej ilości drewna w elementach strukturalnych, a nie wyłącznie jako dekoracji.

Buick zaskarbił sobie sympatię kierowców jeszcze przed wojną. Rocznik 1942, ostatni przed przerwą w produkcji cywilnej, był bardzo nowocześnie stylizowany. Narodził się „samograj”, który wystarczyło co pewien czas odświeżać. Kontrowersyjnym epizodem był rocznik 1950 z dużymi „zębami” zachodzącymi na zderzak. Względnie „spokojne” modele 1951-53 zakończyły erę stylu narzuconego przez rocznik 1942. W 1954 Buicki dostały nowe nadwozia, bardziej „pudełkowate”.

Więcej: AUTOMOBILISTA 7/2018 (219)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *