Na podstawie Mercedesa W 111 coupé ukazujemy problemy, które mogą spotkać każdego początkującego miłośnika zabytkowej motoryzacji. Co warto wiedzieć, by nie kupić tzw. „kundla” i na jego doprowadzenie do oryginału wydać fortunę.   

Każdy kolekcjoner i pasjonat zabytkowej motoryzacji dość szybko dowiaduje się, że wartość pojazdu zależy nie tylko od gładkości lakieru i chromów, ale przede wszystkim od jego oryginalności. Trzeba mieć sporą wiedzę lub dobrego pomocnika, aby potrafić to ocenić przy kupnie. Nawet największe pieniądze włożone w renowację okażą się wyrzuconymi, jeśli w końcu mamy pojazd w nieoryginalnej kompletacji, z nieodpowiednią tapicerką czy kolorystyką.

Znakomitym uzupełnieniem tego artykułu jest część techniczna. Ten samochód i wiele innych modeli Mercedesów wyposażono w mechaniczny układ wtrysku benzyny. Warto chociaż pobieżnie wiedzieć, jak on działa, bo stosowany był w bardzo wielu samochodach, dziś już klasykach. Układ ten jest bardzo trwały i skuteczny, ale wszystko w mechanice ma swój kres. Wytarcie, luzy w mechanizmach powstałe w czasie wieloletniej eksploatacji, złe wykorzystywanie i domorosłe regulacje mogą być powodem wielu kłopotów, psując nam radość z jeżdżenia pięknym i legendarnie trwałym samochodem. Niektóre polskie warsztaty radzą sobie jakoś z podstawowymi regulacjami mechanicznych pomp wtryskowych, innym tylko wydaje się, że potrafią. Z najnowszego AUTOMOBILISTY dowiemy się jak problem z układem wtrysku swojego Mercedesa rozwiązał doświadczony inżynier Piotr Chmielik.

Zagadka rodastera 518 – ten egzemplarz obejrzało kilku polskich rzeczoznawców, którzy są przekonani o jego polskim pochodzeniu.

Dalsza część o legendarnym motocyklu SHL 3KM. Tym razem autor poświęcił ją silnikowi. Natomiast Piotr Kawałek odsłania tajemnice podrabiania BMW R26.

U schyłku lat 70. XX w. na rynku niemieckim, w klasie luksusowych coupé pojawił się nowy gracz – już nie tylko BMW czy Mercedes, ale Opel z modelem Monza zamierzał zdobyć klientów zainteresowanych wygodnymi i przestronnymi GT. Monza spektakularnego sukcesu nie odniosła i dziś jako klasyk należy do aut rzadko widywanych na zlotach pojazdów zabytkowych.

Pontiac nigdy nie miał się lepiej niż w 1973, ale teraz prawie nikt o tym nie pamięta. Wszyscy opłakują lata 60. i „ostatniego prawdziwego GTO”. Pontiac Catalina – rekord zapomnienia.

Transporter Ecurie Ecosse – pierwszy i najdroższy pojazd do transportu aut wyścigowych na zawody. Odkrywamy jego historię.

Bogdan Strzelecki opowiada o swojej 16-godzinnej podróży z Będzina do Mierzęcina wyjątkowym samochodem, jakim niewątpliwie jest sprowadzony z USA La France.

W najnowszym wydaniu miesięcznika AUTOMOBILISTA 8/2018 (220) polecamy:

  • Mercedes W 111 280 SE – długa droga do sukcesu
  • Fiat 518 – „Rapsodia Bałtyku” rozwiązuje zagadkę
  • SHL 3KM – koniec remontu i w drogę!
  • BMW R26 – zmierzch pewnej ery
  • Opel Monza – pierwsze GT z Rüsselsheim
  • Pontiac Catalina – „porządny” amerykan wart swojej ceny
  • Alfa Romeo Giulia Quadrifolgio – klasyk od zaraz
  • Ustawiamy przeguby – co właściciel oldtimera wiedzieć powinien
  • Transporter Ecurie Ecosse – pierwszy i najdroższy
  • Rajd 1968 – gdzie te samochody
  • Villa d’Este – konkurs elegancji i smakowanie klasyki
  • Varsopolis II edycja – na najlepszej drodze
  • LaFrance’m do Mierzęcina – slow ride po Polsce
  • Star Drive 2018 – lubelska edycja w ruchome święto
  • Światowe święto Peugeota w Pradze

Automob_glowna_m

AUTOMOBILISTA 8/2018 (220) – wydanie kolekcjonerskie

Automob_pren_m

To wszystko w najnowszym wydaniu miesięcznika AUTOMOBILISTA 8/2018 (220)

Polecamy!

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *