Cztery cylindry i miejsca, czworo drzwi, cztery podatkowe konie. Pionierski w powszechnej motoryzacji powojennej Francji, wbrew temu, co się utarło przez długie lata. C’est la vie!

Gdy na początku 1932 r. Louis Renault zaprosił André Citroëna na obiad do swego rozbudowanego, imponującego kompleksu fabrycznego, francuska motoryzacja znalazła się w jednym z najważniejszych punktów zwrotnych w swych dziejach. Propozycja połączenia sił i wspólnej budowy imperium motoryzacyjnego złożona Citroënowi przez Renaulta, niezależnie od decyzji podjętej przez tego pierwszego, i tak zmieniała wszystko. Dawała wybór pomiędzy wielką fuzją i szeregiem szans oraz wyrzeczeń a wyniesieniem konkurencji na niepraktykowany dotąd poziom. Wygrał wyścig zbrojeń, który bezsprzecznie wywarł wpływ na postęp i powszechność motoryzacji. Ale w osobiste losy obu przedsiębiorców zasiadających za stołem w prywatnej jadalni w Billancourt, zdaje się, w ostatecznym rozrachunku nie wniósł niczego dobrego…

Co by nie mówić, po II wojnie światowej, ikoną francuskiego samochodu popularnego, masowo motoryzującego tamtejsze społeczeństwo został Citroën 2CV. W zasadzie niepodzielnie zawładnął masową wyobraźnią i popkulturą. Sięgający swymi korzeniami roku 1937, przetrwał wojnę w ukryciu, zaprezentowany oficjalnie w 1948 i dostarczany nabywcom w sposób rytmiczny dopiero w sezonie 1950, jest dziś narodowym odpowiednikiem VW Typ 1, Mini bądź Nuova Cinqecento. Na porównania z zaprojektowanym także przed, a wytwarzanym liczniej dopiero po wojnie, VW natknąć się nietrudno.

Jednak jest jeszcze jedna konstrukcja, wpisująca się idealnie pomiędzy tę parę. Pierwszy powojenny (a w kolejności 33.) paryski Salon Samochodowy w październiku 1946 niósł ze sobą nie tylko echa wspomnianego obiadu sprzed lat, ale również… berlińskiego Autosalonu z 1938. Debiutujące małolitrażowe Renault, zainicjowane bezdyskusyjnie brakiem porozumienia w 1932, potwierdzało jeszcze coś innego i to zupełnie dobitnie. Mianowicie szczegółowe zapoznanie Louisa Renault przez Adolfa Hitlera z planami KdF, w trakcie owej berlińskiej wystawy.

Wyraźne podobieństwo nie dotyczyło jedynie koncepcji ogólnej i rozmieszczenia podzespołów w obu konstrukcjach. To jednak nie koniec powiązań – jeśli w Renault drzemią geny KdF/Volkswagena, to tkwi w nim i dziedzictwo Tatry. Po wieloletnich, cyklicznych spotkaniach Hansa Ledwinki z Ferdynandem Porsche, minimum tuzin czechosłowackich patentów przeniknęło do KdF-Wagena. Doszło do oficjalnych pozwów dotyczących naruszenia rozwiązań autorskich, a nawet ugody oraz wypłaty odszkodowania przez stronę niemiecką.

Co wydarzyło się jednak wczesną jesienią 1938 na styku Rzeszy (już Wielkoniemieckiej) oraz dużej części Czechosłowacji – wiemy doskonale. Postępująca błyskawicznie aneksja, zakaz produkcji pojazdów osobowych (poza ograniczoną liczbą modelu T87) przez Tatrę, a następnie przejęcie nad nią pełnej, okupacyjnej kontroli. Dziś można potwierdzić, że rozwój R-4CV zapoczątkowały plany KdF – działania ruszyły jeszcze w 1939 i nie przerwał ich nawet stanowczy zakaz jakichkolwiek prac rozwojowych ustanowiony w okresie niemieckiej okupacji. Pod płaszczem produkcji ciężarówek i czołgów oraz serwisu
ciężkiej wojennej techniki, kształt przyszłemu autu nadawali inżynierowie Fernand Picard, Jean-Auguste Riolfo i – wyjątkowo długo związany z marką – Charles-Edmond Serre. Proces wspomagała wyraźnie przychylność okupacyjnego zarządcy fabryki, księcia Wilhelma von Urach. Na marginesie – doskonałego designera i wiodącego inżyniera w strukturach… Daimler-Benz (1927-40 oraz 1945-57). Czyżby kolejny fragment tej niecodziennej układanki?

Tomasz Orlik

Więcej: AUTOMOBILISTA 9/2018 (221)

2 odpowiedzi na Renault 4CV – bezapelacyjnie pierwszy

  1. Marcel pisze:

    Dobrze pisze ten autor, jego teksty czyta się z przyjemnością. Pozdrawiam redakcję.Wierny czytelnik.

  2. Marcin pisze:

    Renault 4 CV, francuskie cacko. Jak widać Francuzi mają niemały wkład w rozwój motoryzacji.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *