Moją Syrenę znalazłem przez internet w Olkuszu na wiosnę, przed planowanym wyjazdem do Polski na wakacje. Była to „sto czwórka” z 1969 r. Zadzwoniłem do wujka w Polsce, aby podjechał i zobaczył, w jakim jest stanie. Wszystko wskazywało, że „this is the one”. Wujek zostawił zaliczkę. Za kilka miesięcy pojawiłem się w Olkuszu już z lawetą i resztą pieniędzy. Z Olkusza auto pojechało prosto do Warszawy do bazy ekspedycyjnej, a tam do kontenera i do Kanady.

Remontu jako takiego nie robiłem. Wiedziałem, że Syrena jedzie (płynie) daleko od kraju, więc z remontem będzie ciężko. Wołałem w Polsce zapłacić drożej za auto w lepszym stanie, aby uniknąć odrestaurowania w Kanadzie. Oczywiście przez te siedem lat, gdy jestem szczęśliwym posiadaczem Syrenki, wiele rzeczy zostało dopieszczonych czy dopracowanych. Jest „funkel-nówka” tapicerka, pod maską wszystko wyglada tak jak powinno, no wiecie, tak, aby nie było wstyd w niedzielę jechać do kościoła.

Z rejestracją w Kanadzie nie było problemu, auto swoim wiekiem dorobiło się szacunku nawet u celników kanadyjskich. Ze względu na wiek musiałem zrobić tylko jedno standardowe badanie techniczne (czy działają hamulce, światła itp.). 104-ka nie ma pasów, ale na wszelki wypadek pojechałem na posterunek policji, aby nie było niespodzianek na drodze, ale na szczęście prawo nie działa wstecz, więc żaden z nowoczesnych przepisów nie dotyczy „rybuni” (taką ma ksywkę).

Od tego momentu już tylko same przyjemności. Np. kilka lat temu wraz z kolegami z klubu (mamy klub aut PRL-u) pojechaliśmy do Chicago na przejazd/paradę w samym centrum z okazji Konstytucji 3 Maja. Kiedyś pojechaliśmy do kultowego miasteczka z bogatą historią motoryzacyjną – Watkins Glenn w stanie Nowy York, gdzie zrobiliśmy furorę na Auto Show, ponieważ – jak to Amerykanie – myśleli, że już wszystko na świecie widzieli, a tu takie auta, o ktorych nigdy nawet nie słyszeli! Byliśmy na tyle nietypowym zdarzeniem, że Syrena 105 kolegi z klubu wylądowała na plakacie reklamujacym tę imprezę.

W naszym kanadyjskim klubie klubie mamy takie auta jak m.in. Syrena 104 (moja), Syrena 105, Warszawa 223, Żuk z plandeką, Polonez, 2 Fiaty 125p, kilka Fiatów 126p, Trabant, Skoda i Citroën 2CV.

Andrzej Stec

Więcej: AUTOMOBILISTA 12/2018 (224)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *