„Carrozzeria Viotti? Pierwsze słyszę.” Tak mógłby rzec zagorzały nawet admirator prac mistrzów z Turynu i okolic, jeśli miałby dziś mniej niż 50 lat.

Firma zamknęła podwoje w 1964 i zapadła w niepamięć, choć była prekursorem rozwiązań, które wiele lat później, w wykonaniu kogo innego, wprawiały widzów w drżenie. Przykładem karoseria „Clairalpax” z lat 20.XX wieku o niesłychanie lekkiej, także wizualnie, konstrukcji wykorzystującej drewno i aluminium czy Cabriolet Quattro Trasformazioni, czyli „cztery w jednym”. Montując i demontując poszczególne elementy można było go zmienić z sedana w torpedo, coupé de ville lub landaulet.

Vittorino Viotti założył swoją „carrozzerię” w 1921 w Turynie. Dzielnie przetrwał kryzysowy początek lat 30. XX wieku stawiając na standaryzację nadwozi i produkcję większych serii z użyciem komponentów od zewnętrznych firm. Jednak po II wojnie trudności narastały z każdym rokiem. Jedną z metod przetrwania, praktykowaną też przez „wielkich” Bertone czy Zagato, były samochody „elaborata”, innymi słowy „stuningowane”.

W 2018 w Auburn Fall zlicytowano takie właśnie auto: Fiata 600D Berlinę z karoserią Viottiego. Zadbał tylko o dodatki: ozdobną atrapę z przodu z dumnym napisem „Seicento”, nietypowy układ listew, dwubarwne malowanie i specjalną tapicerkę.

Były również głębiej przerobione wersje z trzecim reflektorem pośrodku, ozdobą na masce i zaostrzonymi w „ogonki” tylnymi błotnikami. Za smakowite dopełnienie służyły ozdobne pokrywy kół i „białe gumy”.

Viotti przeszczepił do Włoch nadwozia kombi, których serię zapoczątkował Fiat 1100 Giardinetta z 1946 według projektu Mario Revellego. Gdy jednak Fiat zaczął produkować seryjnie własne kombi, los aut Viottiego był właściwie przesądzony.

Fiat 600D Berlina Viotti został sprzedany za 23 650 dolarów. Tyle samo płaci się za zwykłe, dobrze utrzymane i oryginalne „sześćsetki”. Nie jest to komplement dla włoskiego mistrza, ale też żadna jego wina. Dodatki, które zaproponował, po prostu wyszły z mody.

Michał Kij

więcej: AUTOMOBILISTA 12/2018 (224)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *