W świadomości współczesnych miłośników motoryzacji segment wyższej klasy średniej kojarzy się z produktami dwóch firm – BMW oraz Mercedes. Mało kto pamięta, że jeszcze w latach 70. XX wieku poważnymi graczami w segmencie E byli tacy producenci jak Ford oraz jego największy rywal – Opel.

Po raz pierwszy w historii Opla model Rekord pojawił się w marcu 1953, kiedy to zadebiutował Opel Olympia Rekord. Zarząd firmy najwyraźniej bał się odciąć od spuścizny wykreowanej jeszcze przed II wojną przez model Olympia, którego nazwa nawiązywała do Igrzysk Olimpijskich w Berlinie w 1936.

Drugi człon nazwy – Rekord, miał odnosić się do przekraczania barier i ducha sportowego optymizmu. To była oficjalna wersja ówczesnego szefa Opla Edwarda Zdunka. Decydenci z General Motors wiedzieli, że z jednej strony Rekord jest nowoczesnym produktem, a z drugiej zdawali sobie sprawę, że utrzymanie się w czołówce sprzedaży wymaga ciągłego nadążania za zmieniającą się modą. Już pod koniec 1970 w biurze projektowym GM rozpoczęto pracę nad następcą Rekorda C. Szefem projektantów został Amerykanin, Charles „Chuck” Jordan znany z fenomenalnego projektu Opla GT. Paradoksalnie nowy Rekord miał zerwać stylistycznie z wpływami amerykańskimi, nawiązując do wzornictwa BMW. Stylistyczną wisienką na torcie okazał się w nadwoziach sedan legendarny „Hofmeister Kink”. Pod tą niemiecką nazwą krył się stylistyczny detal w postaci charakterystycznego podcięcia dolnej krawędzi bocznej tylnej szyby, tak dobrze znany niemal we wszystkich sedanach BMW.

Bohater zdjęć to Opel Rekord D z 1975, wyposażony w benzynowy silnik 1700 S, a zatem zasilany wysokooktanową benzyną o mocy 83 KM z manualną 4-biegową skrzynią. Samochód prezentuję podstawową wersję wyposażenia z opcjonalnymi zagłówkami przednich foteli, prawym zewnętrznym lusterkiem i zderzakami wyposażonymi w charakterystyczne kły. Do Polski został przywieziony z Niemiec w 2016, gdzie miał trzech właścicieli, którzy raczej używali go okazjonalnie.

Jak deklaruje obecny właściciel, auto było zachowane w dość dobrym stanie, więc nie wymagało dużego nakładu i czasochłonnego remontu, a jedynie drobnych zaprawek lakierniczych i nieskomplikowanych napraw mechanicznych. Obecnie samochód czeka na renowację wnętrza i tapicerki.

Jak mówi właściciel, z częściami jest różnie. Podstawowe elementy eksploatacyjne współdzielone z innymi modelami Opla, takie jak filtry, paski, świece, żarówki są dość dobrze dostępne. Jeżeli chodzi o pozostałe części dedykowane tylko dla tego modelu, to sytuacja nie wygląda już tak kolorowo.

Pozostaje kontakt z kolekcjonerami za zachodnią granicą. Problemem jest również literatura w języku polskim. Gdy Rekord D był samochodem nowym, nie był oferowany na rynkach PRL przez ówczesne Przedsiębiorstwo Eksportu Wewnętrznego, a niemal wszystkie egzemplarze trafiły nad Wisłę z rynku wtórnego. Nie ma się więc czemu dziwić, że w Polsce jest obecnie zaledwie kilka sztuk jeżdżących Rekordów D.

W 1977 zaprezentowano piątą generację Opla Rekorda, zamykając sześcioletni okres produkcji serii D. Nowe auto wprowadzało koncern w nową erę wzornictwa. Nie wiedziano jeszcze, że seria E będzie ostatnim wcieleniem modelu i już niebawem zastąpi ją Omegą.

Nowe auto niemieckiego koncernu bazowało na wypracowanej renomie poprzedników. Rekord D z 1,1 miliona sprzedanych aut nie pobił wyniku serii C, ale przypomnijmy, że i przyszło mu walczyć o rynek w najcięższym z możliwych okresów motoryzacji – kryzysu paliwowego.

Karol Wiechczyński

Zdjęcia: Katarzyna Szatkowska-Marek

Opel Rekord w najnowszym wydaniu miesięcznika AUTOMOBILISTA 1/2019 (225)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *