Powszechnie mówi się, że epoka kombi marki Mercedes-Benz rozpoczęła się jesienią 1977 roku w momencie prezentacji serii S123, której produkcja seryjna ruszyła wiosną 1978 roku w fabryce w Bremie. Faktem  jest, że nowy „model T” szedł z duchem czasu, trafił w gust klientów i był pierwszym z wielu doskonałych i cenionych fabrycznych kombi z trójramienną gwiazdą na masce silnika.

Wybrana do oznaczenia modelu litera T miała symbolizować uniwersalny charakter nowej odmiany: turystykę i transport. Jednak S123 nie był, ściśle sprawę ujmując, mercedesowskim pionierem, gdyż miał kilku poprzedników. Problem polegał tylko na tym, że auta te nie były seryjnymi pojazdami fabrycznymi, ale z reguły unikatowymi lub produkowanymi  co najwyżej w krótkich seriach przez niezależne firmy projektami, które tylko sporadycznie otrzymywały „błogosławieństwo” centrali w Stuttgarcie.

Pierwsze z prawdziwego zdarzenia kombi budowano już na bazie samonośnych „pontonów” serii W120/121. Ciekawe, że w latach 1959-61 Mercedes dostarczał wersje modelu 190b odpowiednio przygotowane do zabudowy specjalnych nadwozi, takich jak np. sanitarki czy karawany. Łącznie sprzedano je tylko w 711 egzemplarzach, a jednym z największych ich odbiorców była firma Binz w położnym zaledwie o około 60 km od Stuttgartu miasteczku Lorch. To właśnie ona zrealizowała przedstawioną na naszych zdjęciach odmianę kombi zamówioną w 1960 roku przez amerykańskiego klienta z Nowego Jorku. Samochód sprawia doskonałe, solidne wrażenie, a wyjątkowo ciekawym elementem jest dużych wymiarów otwierany dach. Perfekcyjnie odrestaurowany samochód oferowano w 2013 roku za 88.500 Euro na wystawie Techno Classica w Essen i wedle informacji firmy E. Thiesen szybko znaleziono klienta.

Kiedy „pontony” zastąpiono „skrzydlakami” serii W110 Mercedes poszedł krok dalej i nawiązał ścisłą współpracę z belgijską firmą I.M.A. z Mechelen, zlecając jej produkcję odmiany kombi. W latach 1965-67 powstało w Belgii niespełna 3 tysięcy sztuk wersji „Universal”, które to zamówić można było w oficjalnych przedstawicielstwach Mercedesa. Większość kombi zbudowano na bazie wersji 200, 200D i 230, choć oferowano także i luksusowe 230S (W111).

Dlaczego decydenci w Stuttgarcie zdecydowali się na ten krok? Mercedesowi brakowało mocy produkcyjnych, a ponadto niezbyt chyba wciąż wierzono w rynkowy sukces odmiany kombi. Problemy z umiarkowanym popytem i jakością wykonania doprowadziły zresztą do szybkiego rozwiązania kontraktu i w konsekwencji do upadu belgijskiego przedsiębiorstwa. Uniwersalne odmiany Mercedesów zamówić można było przez kolejne 10 lat tylko w specjalistycznych firmach, które to z reguły przerabiały po prostu seryjne limuzyny rodem ze Stuttgartu.

Do grupy tych firm należał wspomniany już Binz, który to przez lata oferował m.in. rozmaite wersje Mercedesów „/8” (W114/ W115), m.in. sanitarki, pojazdy pogrzebowe, limuzyny, oraz przedstawione przez nas kombi.

Wiele lat później, bo dopiero w 1995 roku, firma ta zaangażowana była również w projekt przeróbki na kombi luksusowego modelu W140 (S-Klasse). Pojazd powstał na bazie „krótkiego” S500 na zamówienie austriackiego klienta we współpracy Binza z niemiecką firmą Cadform. Obaj partnerzy planowali nawet małoseryjną produkcję około 100 podobnych aut, w tym także na bazie przedłużonych wersji S-klasy. Planów tych nie zrealizowano ze względu na znaczny opór Mercedesa, który to groził ponoć firmie Cadform krokami prawnymi w przypadku dalszej intensywnej promocji projektu.

Obok kilku niemieckich firm, przeróbkami Mercedesów zajmowała się przez lata również angielska firma Crayford.  Jej specjalnością były początkowo głównie kabriolety budowane na bazie brytyjskich modeli BMC, a następnie także m.in. Forda Cortiny, Audi 100 czy Mercedesów C123 (model St. Tropez).

W latach siedemdziesiątych powstał imponujący model Crayford Estate, wyjątkowo zgrabna odmiana kombi S-klasy serii W116. Tylko wtajemniczeni wiedzieli, lub dostrzegali, że w tylnej partii tego auta wykorzystywano tym razem szyby i klapy z Fordów Granada. Wysokie ceny (od około 10 tysięcy funtów za podstawowy typ 280SE) sprawiły, że Estate pozostał bardzo ekskluzywnym modelem, zbudowanym zaledwie w ilości około 15 sztuk. Ciekawe, że jeden z tych pojazdów zamówiła słynna aktorka Sophia Loren, gdyż potrzebowała ponoć dużego luksusowego kombi do transportu swych ukochanych psów…

Paweł Pronobis

Więcej: AUTOMOBILISTA 2/2019 (226)

  • Historyczne zdjęcie 170S z lat 1951-53 w dwubarwnym malowaniu
    Historyczne zdjęcie 170S z lat 1951-53 w dwubarwnym malowaniu
  • Przerabiany w Belgii w firmie IMA w 1965 egzemplarz W 111
    Przerabiany w Belgii w firmie IMA w 1965 egzemplarz W 111
  • Unikatowy egzemplarz 190b karosowany przez Binza według indywidualnego zamówienia klienta z USA
    Unikatowy egzemplarz 190b karosowany przez Binza według indywidualnego zamówienia klienta z USA
  • W takiej wersji trzyokiennej 170S oferowano jako taksówkę lub wóz funkcyjny
    W takiej wersji trzyokiennej 170S oferowano jako taksówkę lub wóz funkcyjny
  • Powojenny model 170S to jeszcze nie kombi, ale już określany jako wóz dostawczy
    Powojenny model 170S to jeszcze nie kombi, ale już określany jako wóz dostawczy
  • Chyba jedyny egzemplarz z polskiej kolekcji
    Chyba jedyny egzemplarz z polskiej kolekcji
  • Fot16 E W211
  • Fot15 E63 AMG W211
  • Do tytułu1
  • Fot13 Crayford Estate_zdj2_Archiwum PPronobis
  • Fot2 Binz Mercedes Benz 190b 1960r_DSC_0815

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *