W najnowszym wydaniu miesięcznika AUTOMOBILISTA 3/2019 (227) kolejny odcinek naszych XX-letnich wspomnień. Tym razem Andrzej Karbowski opisuje w nim postać Heleny Hedlówny – jednej z pierwszych, jeżeli nie pierwszej kobiety w Polsce – kierowcy autobusu, właścicielki przedsiębiorstwa komunikacyjnego.

Historie polskiej motoryzacji tworzyli nie tylko mężczyźni, panie miały w niej także swój, skromniejszy, ale ważny udział. Po dwudziestu latach mamy większe możliwości zaprezentowania dokumentów związanych z działalnością Heleny, w tym zachowany rysunek autobusu na podwoziu Fiat 621 wykonany w zupełnie dzisiaj zapomnianej wytwórni z Kańczudze. Nie jest też do końca pewne, co stało się z drugim autobusem – nie jest wykluczone, że został przejęty przez armię niemiecką.

Panna Helena Hedlówna była najmłodszą z sześciorga dzieci Antoniego Hedla, nadleśniczego w podkrakowskich dobrach ks. Marceliny Czartoryskiej. Po zakończeniu skromnej edukacji miała jeszcze uczyć się haftu i szycia na specjalnych kursach w Krakowie. Jednak niesforna panna samowolnie wybrała kursy automobilowe w szkole Ludwika Hubickiego przy ul. Pijarskiej 4 i została w połowie lat 20. XX wieku pierwszą w Krakowie kobietą z zawodowym prawem jazdy. Kuzynowi Narcyzowi, który w tym czasie pracował w Magistracie, zawdzięczała swoją pierwszą pracę. Została kierowcą jednej z czterech miejskich taksówek mających postój na Rynku – a więc wspaniale! Takie miejsce! Wyglądała wówczas (i przez kilkadziesiąt następnych lat) jak harcerka lub pensjonarka. Zawsze nosiła szary trencz z szerokim skórzanym paskiem i beret nasunięty na ucho. Po niepowodzeniach z taksówką jeździła jakiś czas ciężarówką do podkrakowskiej Alwerni – pewnie w związku z budową zakładów chemicznych. Ale to też nie było to – przecież kierowca ciężarówki w tamtych czasach powinien pomóc w załadunku czy wyładunku.

I wreszcie wymyśliła coś dla siebie. W tych latach jej najstarsza siostra przeprowadziła się z rodziną na ul. Jabłonowskich 10. Może właśnie idąc od siostry do domu na Woli Justowskiej postanowiła wozić mieszkańców Woli i pojawiających się spacerowiczów do Lasu Wolskiego AUTOBUSEM! Zadłużając się w banku i gdzie tylko się da, kupiła w 1927 r. Forda T dla 14 osób (chyba używanego) i uruchomiła pierwszą linię autobusową na Wolę. Przystanek w Krakowie był właśnie na końcu ul. Jabłonowskich naprzeciw Uniwersytetu, a na Woli koło restauracji Bizantza (ul. Kasztanowa).

W pierwszym, udanym okresie działania „damskiej linii” (konduktorką była starsza siostra Heleny – Stanisława) duże znaczenie dla powodzenia przedsięwzięcia miało otwarcie ZOO w Lesie Wolskim, dokładnie 70 lat temu 6 lipca 1929 r. (teraz to już 90-lecie – przyp. red). W uroczystościach brał udział sam prezydent Mościcki.

Mimo że zdarzały się sytuacje takie, iż po zajęciu miejsca za kierownicą przez pannę Helenę, cała wycieczka szkolna uciekała z piskiem z autobusu, to jednak realizacja tego pomysłu zakończyła się sukcesem.

Koncesjonowane Przedsiębiorstwo Autobusowe (KR.52) H. Hedlówny, Wola Justowska 78, stało się dla Cioci Heli na 12 lat nie tylko źródłem utrzymania, ale sposobem na życie. Tak było aż do „katastrofy wrześniowej” w 1939, a w jej przypadku katastrofa polegała na tym, że po autobusach (we wrześniu były to już dwa Polskie Fiaty 621 R zakupione na raty w 1936 i 37) zostały dwie karteczki i pusty garaż. Jedna karteczka kratkowana, wyrwana z notatnika, bardzo mizerna, ale za to z okrągłą pieczęcią Sztabu Armii Kraków. Druga to wizytówka podpułkownika Edwarda Pfeiffera z odręczną notatką na odwrocie: Kwituję odbiór autobusu nr 30490 – własność Pani Heleny Hedlówny + 2 bańki benzyny 4/IX 39. Podpis. Koniec. Kropka. (Ppłk. Pfeiffer, już w stopniu pułkownika, był później jednym z dowódców w Powstaniu Warszawskim.

Cała historia opisana została w 1999 roku przez Andrzeja Karbowskiego, ale przypominamy ją, wraz z nowymi dokumentami, w najnowszym wydaniu miesięcznika AUTOMOBILISTA 3/2019 (227)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *