To była pierwsza naprawdę duża ogólnopolska impreza zorganizowana przez Automobilistę, przy wsparciu FSO i Klubu Pracowników FSO. Oprócz Warszaw przyjechało też kilka Syren, dla których postanowiliśmy zorganizować następny zlot. Materiał prasowy jest już bardzo historyczny – nie ma już toru FSO.

Gdy z perspektywy czasu wracamy myślami do zlotu Warszaw, coraz częściej zapominamy o złej pogodzie, a pozostaje nam w pamięci niezwykła atmosfera tego spotkania. Tylu i tak wspaniałych samochodów Warszawa w stolicy nikt chyba się wcześniej nie spodziewał. Zaskoczeniem była duża liczba najstarszych Warszaw M 20, doskonale utrzymanych (najstarszym egzemplarzem była wspominana już Warszawa M 20 Piotra Sikory z 1952 roku).

Uczestnikiem zlotu była również Warszawa 223 z Miejskiego Przedsiębiorstwa Taksówkowego, świętującego właśnie swoje 50.lecie, a w którym przecież „jeździło” bardzo wiele tych pojazdów. Wspólne spotkanie właścicieli i użytkowników Warszaw, konstruktorów i budowniczych tego samochodu było naprawdę szczególne, a biorąc pod uwagę fakt, że odbyło się w 50. rocznicę powstania samochodu miało niezwykłą wymowę.

Warszawa – niedawno jeszcze nierzadko wyśmiewany i pogardzany samochód – stała się samochodem kultowym, obiektem pożądania, samochodem –  przedmiotem dumy dla tak dla kierowcy, jak i dla ludzi, którzy wiele lat temu ją tworzyli. To właśnie ta Warszawa była prawdziwym bohaterem naszego zlotu!

Relacja ze zorganizowanego 18 lat temu, w czerwcu 2001 r. zlotu Warszaw jest bardzo szczególna – to była nie tylko pierwsza duża impreza przygotowana przez bardzo młody wtedy miesięcznik, jakim był AUTOMOBILISTA, ale i jedna z pierwszych tego typu imprez w Polsce. O kondycji ruchu oldtimerowego wtedy najlepiej świadczą nasze – i nie tylko nasze – wątpliwości, czy w ogóle zachowało się tyle sztuk jeżdżących Warszaw by zorganizować zlot. Dzisiaj już nikt takich wątpliwości by nie miał. Odbudowano dziesiątki egzemplarzy Warszaw, różnych modeli z różnych lat. Wtedy jeszcze niewiele o rynku pojazdów zabytkowych było wiadomo i jesteśmy bardzo dumni, że mocno przyczyniliśmy się do jego rozwoju.

Warto przytoczyć ten artykuł również by przypomnieć postacie Dyrektora Muzeum Techniki Jerzego Jasiuka, wspaniałych kierowców Mariana Repetę i Stanisława Wierzbę. No i rolę, jaką wtedy odgrywała
Daewoo FSO. Kto by pomyślał, że tak się to skończy…

Więcej: AUTOMOBILISTA 5/2019 (229)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *