W USA przez ponad cztery wojenne lata nie produkowano nowych samochodów, klienci więc musieli zadowalać się używanymi, a popyt na nowe auta był ogromny.

Przemysł motoryzacyjny mozolnie przestawiał się na potrzeby cywilne, bo rząd amerykański zabronił prowadzenia prac nad prototypami i nowymi modelami przez okres wojny. Przeciętny wiek samochodu w 1945 wynosił 10 lat, a więc na drogach dominowały auta z lat 20. i 30. Część z nich była niesprawna, część łatana w warsztacie amerykańskiego pana Henia i trzymały się tylko na zakładkę i modlitwę. Bardzo dramatyczna sytuacja była z oponami.

W 1945 szybkim rozporządzeniem rząd amerykański zezwolił firmom na produkcję około 200 tysięcy samochodów, lecz była to kropla w morzu potrzeb. Podaż była ograniczona nie tylko ze względu na konieczność przestawiania się przemysłu motoryzacyjnego na potrzeby cywilne czy ograniczonych dostaw materiałów potrzebnych do produkcji. Dyrektorzy mieli ból głowy również z powodu strajków pracowników domagających się podwyżek.

Nazwa Windsor odwołująca się do brytyjskiego rodu królewskiego to oznaczenie modelu wytwarzanego w latach 1939-1966 (dla ścisłości: ostatni amerykański Windsor został zmontowany w 1961, zaś produkcja w Kanadzie trwała do 1966).

Wedle hierarchii modelowej Chryslera, najtańszy był Royal, droższy Windsor, następnie Saratoga, a najdroższy New Yorker. W skrócie Windsor był lepiej wyposażoną wersją modelu Royal. U Chryslera stał się maszynką do zarabiania pieniędzy, odpowiadał bowiem za niemal 63% sprzedaży koncernu. Konkurował z Buickiem Roadmasterem, Cadillakiem Sixty Two, Packardem Custom Eight, Mercurym Eight oraz Hudsonem Hornet, zaś w ramach koncernu z De Soto Custom i Dodge’em D19. Karoserie były podobne, natomiast grupa części i podzespołów nie była już współwymienna. Dotyczyło to przede wszystkim elementów ozdobnych, elementów wystroju wnętrza, tapicerki i instalacji elektrycznych.

Z powojennych nowości zaaplikowanych naprędce w modelach na lata 1946-48 warto wymienić nowy grill chłodnicy oraz kontrolkę ostrzegającą o niedokładnym zwolnieniu hamulca ręcznego. Powiększono także do 17 galonów (około 75 l) zbiornik paliwa.

Chryslery z 1948 były sprzedawane aż do marca 1949, kiedy to ukazały się z nowymi „pontonowymi” nadwoziami. Dlatego czasem można spotkać określenie „pierwsza seria 1949” i „druga seria 1949” odnoszące się odpowiednio do roczników Chryslera 1948 i 1949.

Stopniowo wszyscy producenci motoryzacyjni zaczynali wprowadzać nowe modele. Koncern Chryslera nie był wyjątkiem. W latach 1946-48 z amerykańskich fabryk wyjechało 2,2 mln samochodów, z czego około 400 tysięcy wyprodukował koncern Forda. Choć broszury reklamowe rozpływały się nad ich osiągami czy designem, to abstrahując od zjawiskowego modelu Town & Country, klienci szukali przede wszystkim aut wygodnych i trwałych. Tym właśnie wyróżniały się na tle konkurencji Chryslery, Plymouthy, De Soto i Dodge.

Osiągi aut Chryslera były raczej średnie, tym bardziej, że nadal stosowano przestarzałe dolnozaworowe silniki (górnozaworowe były bardziej efektywne i ekonomiczne). Podstawową jednostką był sześciocylindrowy silnik typu flathead o pojemności 250,6 cali sześc. (4107 ccm) i mocy 114 KM. Przy wadze Chryslera nie było to bez znaczenia. Windsor jest w rzeczywistości dużo lżejszy niż się wydaje. To może zaskakiwać, ale porównując go ze współczesnymi samochodami, jest lżejszy nawet od Forda Taurusa czy Toyoty Camry i waży niewiele więcej od zgrabnego kabrioletu Mazda Miata.

W silniku Chryslera liczył się przede wszystkim duży moment obrotowy, a nie tylko moc. Pozwalał rozpędzić się do 70 mph i wystarczał mu zwykły olej. Do jego zalet należy dodać trwałość, wytrzymałość i elastyczność pracy. I choć kierowcy Chryslerów oceniali silniki jako słabe, to jednak były trwałe i żywotne.

Nie był to jednak największy silnik typu flathead w ofercie Chryslera. Największy „dolniak” miał pojemność 265,5 cali sześc. i oferowano go w droższym modelu New Yorker. Chociaż jego widlasta „ósemka” dawała więcej mocy, to jednak większość właścicieli Chryslerów ze względu na łagodniejszy charakter, wystarczającą moc i niższe spalanie wybierała właśnie rzędowe „szóstki”. Na jednym galonie można było przejechać 17-19 mil przy prędkości 60 mph (niespełna 100 km/h), co przy wadze 1400 kg dawało całkiem niezły wynik.

Windsory oferowano z dwoma rozstawami osi – standardowym i długim. Najpopularniejszy był podstawowy 121,5 cali. Dłuższy wynosił 139,5 cali. W przypadku dłuższego rozstawu osi auto mogło być 7- lub 8-osobowe w zależności od konfiguracji wnętrza.

Wszystkie nadwozia samochodów Chryslera tłoczyła firma Briggs Manufacturing. Współpraca między Chryslerem a Briggsem zacieśniała się i obie firmy prowadziły wspólne prace projektowe nad nadwoziami. Jakość materiałów użytych do produkcji była naprawdę wysoka. Inżynierowie koncernu Chryslera zwracali większą uwagę na wiele drobnych szczegółów, nawet w tańszych modelach, ich myślenie było ukierunkowane na trwałość auta i komfort pasażerów.

Ogółem produkcja Chryslera Windsor to 161 139 sztuk, co na powojenne czasy było bardzo dobrym wynikiem.

Andrzej Wolfhart

Fot. Autor

Więcej: AUTOMOBILISTA 5/2019 (229)

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *