Amerykanin, który wkrótce skończy 70 lat pojedzie w rajdzie Pekin – Paryż! John S. Gillard, mieszkający aktualnie w Irlandii Północnej o działalności Tomasza Szczęsnego dowiedział się z internetu. Ten znalazł odpowiedniego Fiata 126p i przygotował go do startu w tej morderczej imprezie.  

 – Na jednej ze stron internetowych natknąłem się na informację o działalności Tomka Szczęsnego. Skontaktowałem się z nim i chciałem przywieźć mojego Fiata do Warszawy. Ostatecznie postanowiliśmy, że kupię drugi egzemplarz tu, w Polsce i tu zostanie on podrasowany. Szukaniem odpowiedniego Fiata zajął się Tomek. Gdy pokazał mi, co udało mu się kupić, byłem zachwycony. Okazało się, że trafił na granatowego Malucha i okleił go na żółto. Dokładnie takie barwy ma Uniwersytet Michigan, który ukończyłem! Niezwykły przypadek! Muszę dobrze opanować Fiata, wyczuć go. Jeszcze wiosną przewiozę go do Irlandii, gdzie będę ćwiczył nim w szkole rajdowej. – mówi John S. Gillard

– Zawsze lubiłem auta z małym silnikiem. W Irlandii, gdzie obecnie mieszkam, wydawany jest magazyn „Irish Vintage Scene”. Pewnego razu na okładce zobaczyłem Fiata 126. Bardzo mi się spodobał, zapragnąłem takiego dla siebie. Wkrótce udało mi się kupić jednego w Irlandii Północnej. Był to Polski Fiat 126p z kierownicą po prawej stronie. Pomyślałem, że może dobrym pomysłem byłoby przystosowanie go do wyścigów. Niestety trudno było mi znaleźć odpowiednie części do przeróbek. Na jednej ze stron internetowych natknąłem się na informację o działalności Tomka Szczęsnego. Skontaktowałem się z nim i chciałem przywieźć mojego Fiata do Warszawy. Ostatecznie postanowiliśmy, że kupię drugi egzemplarz tu, w Polsce i tu zostanie on podrasowany. Szukaniem odpowiedniego Fiata zajął się Tomek. Gdy pokazał mi, co udało mu się kupić, byłem zachwycony. Okazało się, że trafił na granatowego Malucha i okleił go na żółto. Dokładnie takie barwy ma Uniwersytet Michigan, który ukończyłem! Niezwykły przypadek! Muszę dobrze opanować Fiata, wyczuć go. Jeszcze wiosną przewiozę go do Irlandii, gdzie będę ćwiczył nim w szkole rajdowej.

Co z Maluchem po rajdzie?

Zatrzymam go. Mam już kolekcję i z żadnym moim samochodem nie potrafię się rozstać. Mam BMW 2002, BMW M3, Citroëna 2CV, Lotusa Seven, a teraz jeszcze dwa Fiaty 126p.

Lubiłem też motocykle. Miałem np. Kawasaki 750. To bardzo mocna maszyna, ale ma fatalne hamulce. Z ich powodu wypadłem kiedyś z zakrętu. Szczęśliwie nic mi się nie stało, ale do dziś pamiętam to uczucie, gdy sunąłem po ziemi. To były sekundy, ale dla mnie trwały wieczność. Powiedziałem, że nigdy więcej nie chcę tego doświadczyć i poprosiłem Tomka, by w Fiacie zamontował tarcze. Hamulce bębnowe nie sprawdzają się na tak długich i trudnych trasach. Był problem z zaadaptowaniem jakichkolwiek tarcz, ale w końcu się udało.

Samochód techniczny będzie wiózł całe mnóstwo części zamiennych. Skompletuję zarówno te newralgiczne, jak i całą masę innych. Serwis będzie jechał trasą krótszą, ale równoległą do mojej. Będziemy mieli wspólne punkty postoju. Tomek mówi, że samych filtrów powietrza będę potrzebował co najmniej 20. Część trasy biegnie przecież przez Mongolię, a tam kurz unosi się w powietrzu bez przerwy.

Jakub Pilch

Fot. Jerzy Kossowski

Więcej: AUTOMOBILISTA 6/2019 (230)

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *