Rocznik 1971 stał pod znakiem wielkich nowości, bardzo wielkich. General Motors wprowadził we wszystkich markach nowe karoserie „pełnowymiarowe”, klasy full-size. Cadillaki znów nieco urosły, ale bardziej od blach, rozrosło się ich ego.

Zawsze, kiedy widzę te samochody, myślę o pustyniach poprzecinanych estakadami i miastach Antonia Sant’Elii. Auta te stylizowano tak, jakby cały świat miał od jutra wyglądać jak paryska La Défense, intensywnie wówczas rozbudowywana, zestawiony z pionu wieżowców i poziomu autostrad.

Smukłe „przesmukliście” z „rakietowym” przetłoczeniem na boku, nowe Cadillaki były jak element architektury, a może nowoczesna rzeźba? Sterylne, gustowne niesztampowo, miłe oczom nawykłym do dzieł Henry’ego Moore’a i Katarzyny Kobro. Nazwiska i nazwy zagęszczam, ale te samochody nie mieszczą się w słowach, trzeba przywoływać przykłady pokrewne im duchowo. Inaczej omija się całe połacie ich charakteru.

Wewnątrz tymczasem – koszmar tapicera! Takiego dzisiejszego, który spróbowałby odtworzyć oryginalne obicia. Nigdzie się już nie dostanie ni takich materiałów, ni kolorów. Jakość wynika z rzadkości i unikatowości kompozycji. Nawet bazowy Calais nie był pospolity. Jego skromność onieśmiela niczym u istot nieświadomych swego piękna.

Rodowód serii 75 znajdziecie w nr 161 miesięcznika AUTOMOBILISTA, gdzie opisałem model z rocznika 1968. Nota bene także w kolorze budyniowym, zatem doskonały, aby porównać go z wersją o trzy lata młodszą. Z tym, że tamten był oficjalnie klasyfikowany jako limuzyna, o czym świadczy opuszczana szyba między przedziałem kierowcy a pasażerów. Ten natomiast jest 9-osobowym sedanem, który nie daje pasażerom możliwości odizolowania się od kierowcy.

Funkcję, jaką spełniały takie samochody, przedstawiłem w nr 196 wraz z niezwykle ciekawym i rzadkim 7-osobowym sedanem serii 67 z 1941 z nadwoziem Fishera. Wieloosobowe sedany oprócz prestiżu przynosiły rozwiązanie przyziemnych problemów praktycznych. Były pakowne i uniwersalne, a zarazem eleganckie. Nawet jadąc na jednym z rozkładanych strapontenów, można było poczuć się godnie.

Michał Kij

Więcej: AUTOMOBILISTA 7/2019 (231)

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *