Porsche 928 – techniczny knockout

Ten samochód zawsze kojarzy mi się z trzema faktami. Z pierwszym w historii Porsche silnikiem w układzie V, pierwszym dla marki tytułem europejskiego Samochodu Roku i mimowolnie powracającym cytatem autorstwa Harma Lagaaj’a: „…jeśli model 924 był tylko erupcją, to 928 należy uznać za pojawienie się nowego kontynentu na mapie Porsche”.

Tak też postrzegam 928 dziś, ale gdy powstawał, wyglądało to nieco inaczej. Sukces lub porażka 928 w dużej mierze miały zdecydować o dalszej historii marki.

Dlaczego? Było ku temu kilka powodów. Jednym, dość istotnym, był opublikowany w USA w 1968 r. słynny raport Ralpha Nadera, który jako jeden z pierwszych zwracał uwagę na bezpieczeństwo. W badaniach Nader posłużył się przykładem amerykańskiego Chevroleta Corvair, który – jak się okazało – był „samochodem niebezpiecznym przy każdej prędkości”. Problem w tym, że pod względem technicznym Corvair był bardzo podobny do Porsche. Płaski Boxer z tyłu i lekki tył = niebezpieczeństwo!

Zrobił się szum medialny, którego następstwem stały się nowe zasady budowy samochodów i… zmniejszenie zainteresowania autami z Zuffenhausen. Mimo że charyzmatyczne i kochane wcześniej za styl i osiągi, to jednak sprzedaż modeli 356, 550 i 911 w USA sukcesywnie spadała.

Nie tylko zresztą z powodu bezpieczeństwa. Kolejnym powodem były wyraźnie rysujące się na motoryzacyjnym horyzoncie nowe, zaostrzone normy emisji spalin, których aktualnie produkowane Porsche nie mogło spełnić. A do tego jeszcze niespodziewany kryzys paliwowy z początku lat 70. i spadek zainteresowania paliwożernymi autami sportowymi.
A zatem – KUMULACJA!

Po „podjęciu bliskiej współpracy”, a tak naprawdę podjęciu koła ratunkowego rzuconego w 1968 r. Porsche przez VW, na poważnie zastanawiano się nawet nad opcją wstrzymania produkcji „dziewięćset jedenastki”, co w konsekwencji mogłoby oznaczać koniec firmy. Trzeba jednak pamiętać, że Porsche to klan rodzinny i nikt z potomków Ferdinanda nie pozwoliłby na jej upadek, a już na pewno pełniący od 1971 r. funkcję szefa rozwoju Audi, ale baczący na rodzinny interes jego wnuk – Fernand Piëch.

Kryzys był blisko, ale ówczesny dyrektor zarządzający (znakomity zresztą konstruktor silników) Ernst Fuhrmann miał jednak „Plan B”, który w dużym skrócie można było streścić w kilku podstawowych punktach:
 uwzględnienie zasad bezpieczeństwa biernego,
 dostosowanie się do nowych norm emisji spalin,
 odejście od chłodzonych powietrzem, umieszczonych z tyłu silników,
 spowolnienie modernizacji modelu 911, a nawet zakończenie jego produkcji,
 wykorzystanie doświadczeń zebranych podczas zaniechanego projektu samochodu sportowego z 1971 r.

Ogromne zadanie dla inżynierów z centrum rozwojowego Porsche w Weissach – zaprojektowanie nowego samochodu, który miał powstać od podstaw, ale przy zachowaniu najważniejszej dla marki cechy: Nowe Porsche miało być tak PERFEKCYJNE jak każde poprzednie!

Andrzej Glajzer

Wszystko o Porsche 928 w najnowszym wydaniu miesięcznika AUTOMOBILISTA 6/2018 (218)

Czytaj więcej