Można trochę się pogubić w oznaczeniach i wersjach motorowerów z Suhl, bardzo cenionych na polskim rynku kiedyś, a teraz docenianych już jako zabytki. Nie tylko zresztą na polskim. (04/26)

Pierwsze Simsony pojawiły się w Polsce około roku 1956, zanim jeszcze powstały projekty polskich Rysi, Żaków i Komarów. Była to wersja SR 1, wkrótce zamieniona na znacznie udoskonalony model SR 2. Wśród polskich klientów był bardzo poszukiwany mimo relatywnie wysokiej ceny 6500 zł, gdy WFM M06 kosztowała 7000 zł. Obydwa jednoślady dostępne były tylko na talony. Polski MR1 Ryś, którego produkcja seryjna ruszyła w roku 1959, też kosztował 6500 zł. Później trafiały na nasz rynek mopedy i mokiki Simsona z niedużego limitowanego importu, ale też przywożone z NRD przez zatrudnionych tam na kontraktach Polaków.






Motorower, moped czy mokik?
Na początek muszę wyjaśnić pewne różnice w nazewnictwie polskim, gdzie od strony regulacyjnej rozróżniane były tylko motorowery i motocykle. Motorowery to były pojazdy wyposażone w silnik o pojemności do 50 ccm i mocy od 2 do 1,4 KM (w zależności od lat kwalifikacji) i maksymalnej prędkości od 40 do 50 km/h, także w zależności od lat kwalifikacji przez przepisów rejestracyjnych. Na Zachodzie wśród tych najmniejszych pojazdów z silnikami do 50 ccm rozróżniano dwa rodzaje – mopedy czyli pojazdy z rowerowymi pedałami i mokiki z rozrusznikami nożnymi. Wszystkie importowane do Polski Simsony S 51 były wyposażone tylko w rozruszniki nożne czyli były mokikami. Na część z nich należało wyrabiać motocyklowe prawo jazdy, gdyż najmocniejsze, i to nie w wersjach sportowych, potrafiły osiągać nawet 10 KM.
W Polsce powstał ogromny problem kwalifikacyjny z pięćdziesiątkami Jawy i Simsona, sprowadzanymi w latach 70. i 80. „Małe Jawki” typ 20 i 23 miały po 3,5 KM i na eksport do Polski dławiono je do 2 KM i zwiększano przełożenie zębatki w tylnym kole, aby można je było kwalifikować jako motorowery. W NRD natomiast uznano, że mopedem niewymagającym prawa jazdy jest taka 50-tka, która ma co najwyżej 4 KM i może się rozpędzać do 60 km/h. Na rynki obce konstruktorzy z Suhl przygotowywali wersje specjalne, nie tylko o innej mocy, ale też z innym wyposażeniem.



W sumie w latach 1982-86 sprowadzono 17 226 Simsonów S 51, które można było kwalifikować jako motorowery, oraz 8700 egzemplarzy, które powinny być traktowane jako motocykle. Wobec takiego zamętu ówczesne Ministerstwo Komunikacji wysłało do Wydziałów Komunikacji pismo oparte na opinii radcy handlowego ambasady NRD, w którym stwierdzono, że wszystkie pojazdy marki Simson osiągają prędkość 60 km/h, a zatem w Polsce należy je traktować jako motocykle. Było to kuriozum interpretacyjne. Ostatecznie kwestia ta została w późniejszym czasie uporządkowana.
