Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

Skoda Felicia

Felicia była dla Skody jak nowe rozdanie. Sięgała do tradycji (kabriolet tak nazwany produkowano na przełomie lat 50. i 60.), a stylistyką i jakością dorównywała konkurencji. Do niedawna stała na każdym parkingu, ale czas mija bardzo szybko. Czy upłynęło go dość, by rozpatrywać ją jako dobrego kandydata na klasyka? (04/26)

Był koniec 1997 r., kiedy to w odstępie miesiąca w rodzinie Marcina pojawiły się dwie Skody Felicie. Jedną kupił jego tata, drugą dziadek. Tacie zależało po prostu na samochodzie, mniej na kolorze. Wybrał więc czerwoną, z której ktoś inny zrezygnował.

– Dziadek chciał koniecznie w tym kolorze, więc musiał na nią poczekać. Zielona była droższa ze względu na lakier. Kosztowała 26 589 zł, a czerwona – 25 900 zł. Pod maską jest silnik 1.3 o mocy 68 KM z wielopunktowym wtryskiem paliwa.

Taki sam początek, różny koniec

Historia obydwu Skód zaczyna się podobnie: zostały kupione w tym samym salonie przy ul. Grochowskiej w Warszawie. Czerwona dostała tablice WGW 080S, a zielona WGW 899P. Choć to wozy niemal identyczne, to czas pokazał, że ich losy różniły się diametralnie. Zieloną Skodę użytkowano systematycznie, lecz na krótkich trasach. Przebieg dobija dziś do 45 000 km. W garażu taty Marcina czerwona Skoda zagrzała miejsce na niezbyt długi czas. Po dwóch, może trzech latach została sprzedana. Korzystając ze służbowych możliwości, Marcin wyszukał ją w bazie CEPiK. Okazało się, że całkiem niedawno, z przebiegiem ponad 200 000 km trafiła na złom.

Pierwszy kontakt z motoryzacją

Chwila rozmowy z Marcinem wystarczy, by pojąć, że jego Felicia jest nie samochodem, o którym myśleć można w kategorii inwestycji. To ten przypadek, gdy z przedmiotem wiąże się zbyt dużo wspomnień, by w ogóle brać pod uwagę odsprzedaż.

– Dziadek wcześniej przez 2 lata miał granatową Skodę Favorit LX z końca produkcji. Potem wziął Felicię, ale dziś ma dziś 91 lat i w ostatnich latach mało jeździł. To od tego samochodu zaczął się mój związek z motoryzacją. Jeździliśmy nim na działkę, wspomnień pomimo małego przebiegu jest bardzo dużo. Po raz pierwszy jechałem nią u dziadka na kolanach mając chyba 10 lat. Potem jako nastolatek jeździłem nią po polnych drogach, a później już gdy miałem prawo jazdy. To nie tak, że ten samochód stał, po prostu jeździł na krótkich dystansach. Jeździł też zimą, ale zawsze był obmywany z soli, także od spodu.

Profilaktyka

Przebieg auta jest symboliczny, a ono samo nigdy nie zawiodło na drodze. Gdy Marcin wziął wóz pod swoje skrzydła, powymieniał sporo rzeczy, choć jak przyznaje, wynikało to bardziej z jego widzimisię niż z realnych potrzeb. Z uwagi na stacjonarny tryb życia, jaki Skoda prowadziła w ostatnich latach, Marcin zakwalifikował do wymiany wszystkie elementy gumowo-metalowe oraz standardowo oleje i płyny. Auto zyskało nowe przewody i chłodnicę, bo fabryczna wyglądała słabo. Do ładu udało się doprowadzić także listwy boczne, które, choć od dawna nieprodukowane, znalazły się w jednej z autoryzowanych stacji Skody.

Gdzie kupić części?

Marcin zbadał temat dość dogłębnie i, jak mówi, w oryginalnym przedstawicielstwie Skody nie znajdziemy już zbyt wielu rzeczy do Felicii, ale próbować warto. Z uwagi na ogromną popularność, jaką model ten cieszył się w naszym kraju, niektóre elementy kurzą się jeszcze na półkach i w pudłach.

– W tej Skodzie czuć było gorsze hamowanie z tyłu. Wersje bez ABS (tak jak tu) nie miały rozdzielacza siły hamowania, tylko dwa zawory regulacyjne w pompie hamulcowej. Od dawna nie są produkowane, ale znalazłem je u jednego dilera Skody. Nowe, w fabrycznym pudełku, chyba za 30 zł. Poza tym, na szczęście, jest w Polsce sporo osób, które mają wiele nowych części do Skody Favorit i Felicii.