Niedawno, bo w 2024 roku obchodziliśmy 90. rocznicę rozpoczęcia produkcji tego króla polskich motocykli. Ile ich przetrwało? Pewnie kilkadziesiąt i to w różnym stanie, nie liczę powstałych niedawno kopii dość dobrze (dla niefachowców) naśladujących oryginały. A ile ich powstało przed wojną? To pytanie też bez dokładnej odpowiedzi. Tym problemem zajmował się między innymi Jan Tarczyński i z jego szacunków wynika, że ta liczba mogła oscylować około 2500 egzemplarzy, z których około 1600 trafiło do Wojska Polskiego i być może 60 z wózkami bocznymi do Armii Węgierskiej. Węgry i Rumunia stały się też miejscem docelowym dla części ewakuujących się jednostek Wojska Polskiego, które tam trafiły razem ze sprzętem we wrześniu 1939. (07/26)

Ile Sokołów trafiło na Węgry?
Trudno powiedzieć, źródła są z oczywistych powodów słabo udokumentowane, a z niektórych wynika, że np. dziesięć. Brygada dowodzona przez płk. Stanisława Maczka przyjechała, poza innym sprzętem, na 105 motocyklach. Mogły to być Sokoły 1000, 600 oraz sprzęt pochodzący z rekwizycji mobilizacyjnych. Węgry i Rumunia były w tym czasie sojusznikami Niemiec i pod ich naciskiem po dwóch tygodniach września 1939 roku granice dla Polaków zamknięto, a żołnierzy od razu internowano.
Mniej znanym faktem jest udział armii węgierskiej w napaści Niemiec na ZSRR w czerwcu 1941 roku. Miałem okazję obejrzeć zdjęcie jednostki węgierskich saperów forsujących rzekę na Sokołach 1000 na terenach Zakarpacia (dzisiejsza Ukraina). Zdjęcie to znajduje się w zbiorach Muzeum Węgierskiej Armii. Oprócz pojazdów internowanych w Rumunii i na Węgrzech w roku 1939, znalazły się tam Sokoły zakupione regularnie dla armii węgierskiej.
Niektóre z „węgierskich” Sokołów po cierpliwych poszukiwaniach trafiły w ostatnich dekadach do Polski. Przyjeżdżały nie tylko z Węgier, ale i z Ukrainy. Żaden z tych „repatriantów” nie był w dobrym stanie i wymagał wiele pracy.






Drugie życie Sokołów 1000
Sokoły 1000 i 600 nie były przez długie lata obiektami kolekcjonerskiego zainteresowania. To były ciężkie motocykle, bez zaplecza części zamiennych i raczej mało ekonomiczne w eksploatacji, a postrzegano je jako maszyny do codziennej jazdy. W kategorii ciężkiej królowały sprzęty sowieckie – „emki”, „urale” i „dniepry”. Nieliczne ocalałe Sokoły 1000 popadały w niełaskę i jak to opisywał na naszych łamach Bartek Jackiewicz, w magazynach Legii znajdywano kompletne i nieużywane zespoły napędowe M111(!).
Powstanie w Polsce w latach 70. zorganizowanego ruchu ciężkich motocykli jak Harley-Davidson i Indian poprawiło wizerunek Sokołów. Niektóre z nich stylizowano na „harleye”, przerabiano na choppery, itp. Trzeba oddać sprawiedliwość „harleyowcom”, bo wywalczyli w latach 80. prawo do udziału Sokołów 1000 w międzynarodowych imprezach motocykli H-D.






Sokół z warszawskiego Muzeum Techniki
Cofając się nieco w czasie, trzeba przypomnieć historię zakupu Sokoła 1000 do Muzeum Techniki. W roku 1963 posiadacz takiego motocykla, mieszkaniec Łeby, zaoferował w miarę oryginalny egzemplarz, ale nie kupiono go od razu, mimo że Muzeum nie posiadało w swych zbiorach ani jednego(!). Pod opinią o oryginalności egzemplarza i celowości zakupu podpisał się Tadeusz Heryng działający w ramach Organizacji Rzeczoznawców Techniki Samochodowej i Ruchu Drogowego, który również był motocyklistą. Nie był jedynym znawcą historii techniki, który w kolejnej ekspertyzie postulował zakup, ale to był sprzęt „sanacyjny” i w roku 1963 ledwie trzydziestoletni.
Wreszcie 15 maja 1964 roku CWS M111 o numerze silnika 548 z wózkiem bocznym został przyjęty do kolekcji Muzeum Techniki. Warto zapamiętać ten numer, gdyżten motocykl został skradziony, niewątpliwie na zamówienie, z kolekcji MT w Chlewiskach i mamy nadzieję, że w końcu uda się ujawnić miejsce jego pobytu.
W roku 1981 MT zawarło porozumienie z warszawskim Zespołem Szkół Samochodowych nr 1 na odrestaurowanie trzech przedwojennych motocykli, między innymi tego właśnie CWS-a M111 z wózkiem bocznym. Dzisiaj ci uczniowie zbliżają się wiekiem do emerytury, ale może któryś z nich jeszcze pamięta swój udział w tym przedsięwzięciu i zechce to nam przypomnieć.