„Warszawo, Ty stary gracie. Jak kierownik cię obleje, będziemy wspominać na Fiacie”. Takimi słowami pracownicy Fabryki Samochodów Osobowych ponad pół wieku temu żegnali ostatni wyprodukowany egzemplarz FSO Warszawy. Wówczas nikt nie przypuszczał, jak dalej potoczą się losy tej marki. A może był to jej rzeczywisty koniec? (07/26)

Jak rodzi się prawdziwa pasja
Wbrew powszechnej opinii pasja do zabytkowych samochodów nie sprowadza się tylko do rajdów, zlotów i godzin spędzonych w garażu. To także mozolne zdobywanie wiedzy o pojeździe – często równie czasochłonne jak sama renowacja. Z czasem w pamięci kolekcjonera gromadzą się kolejne szczegóły: dane techniczne, zmiany wyposażenia, nazwiska, daty i etapy produkcji. Bywa jednak, że jeszcze ciekawsze od samego procesu wytwarzania okazują się dalsze losy samochodu.
Historia Warszawy pokazuje to wyjątkowo wyraźnie. To opowieść nie tylko o parametrach i modernizacjach, lecz także o Polsce i ludziach, którzy przez dekady byli z tym autem związani.
Rok 1973
Według zapewnień ówczesnego I sekretarza PZPR Edwarda Gierka, Polska rośnie w siłę, a ludziom żyje się dostatniej. Jesteśmy na doskonałej drodze, by nasza ojczyzna stała się dziesiątą potęgą świata. Na ekrany kin trafiają m. in. „Sanatorium pod klepsydrą”, „Chłopi” i „Poszukiwany, poszukiwana”, a na sopockim festiwalu ma swoją premierę utwór „Małgośka” w wykonaniu Maryli Rodowicz.
Tymczasem w żerańskiej Fabryce Samochodów Osobowych ma miejsce pewne, pozornie mało znaczące wydarzenie: 30 marca 1973 roku zjeżdża z taśmy ostatnia wyprodukowana Warszawa. Pracownicy żegnają ją improwizowanym wierszykiem –symbolicznym epitafium dla samochodu, który z biegiem lat zyskał status kultowego.






Koniec pewnego etapu
Od pewnego czasu mówiło się o konieczności zakończenia produkcji Warszawy z uwagi na jej przestarzałą konstrukcję. Produkowana na licencji radzieckiego pojazdu GAZ-a M20 Pobieda, w chwili premiery w 1951 roku była autem stosunkowo nowoczesnym i co warte podkreślenia, stanowiła pierwsze, seryjnie wytwarzane auto osobowe w powojennej Polsce. Jednak z biegiem lat i w miarę rozwoju przemysłu motoryzacyjnego, pomimo przeprowadzenia szeregu większych i mniejszych modernizacji, Warszawa już w połowie lat 60. zaczęła „trącić myszką”. Szczególnie wyraźnie można było to dostrzec w 1967 roku, gdy FSO rozpoczęło produkcję Polskiego Fiata 125p, którego pod względem konstrukcji czy systemu wytwarzania od Warszawy dzieliły lata świetlne.
Pomimo „archaicznej” budowy, Warszawy w dalszym ciągu cieszyły się sporym zainteresowaniem ze strony nabywców: instytucji państwowych, w tym milicji, wojska, służby zdrowia czy nielicznych prywatnych nabywców. To wszystko za sprawą prostej i stosunkowo trwałej konstrukcji, która przez lata sprawdzała się w niełatwych warunkach. Kolejnym atutem było serwisowanie tych pojazdów: wszyscy mechanicy znali Warszawę „na wylot”, a części (zazwyczaj) były powszechnie dostępne. Jednak czas płynął nieubłaganie i władze fabryki zadecydowały o konieczności zakończenia jej produkcji.
W ciągu 22 lat produkcji łącznie powstało 254 421 egzemplarzy, z czego 72 834 pojazdów trafiło na eksport. W 1973 roku zamknął się pewien rozdział, ale jak się wkrótce się okazało, dla Warszawy bynajmniej nie ostatni. Nikt nie przypuszczał, że za wiele lat później te samochody ponownie staną się obiektem westchnień i tak znacznie zyskają na wartości.





