Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

Alpine – początki legendy

W latach 50. ubiegłego stulecia na trasach rajdów i torów wyścigowych Europy Zachodniej spotkać można było mnóstwo małolitrażowych aut budowanych jednostkowo w specjalistycznych warsztatach. Niemcy wykorzystywali z reguły podzespoły mechaniczne Volkswagenów, Włosi – Fiatów 500 i 600, a Francuzi – Renault 4CV. Tylko nieliczne marki tej epoki takie jak Porsche, Alpine czy Abarth zdobyły na dobre światową sławę, o innych szybko zapomniano. (08/25)

Alpine kojarzy nam się dziś przede wszystkim z legendarnymi „flądrami” serii A110 i nie jest przypadkiem, że kiedy w 2017 r. koncern Renault wskrzesił ponownie tę markę, jej nowy produkt przypominał, tak nazwą jak i stylizacją, najsłynniejszy model z historii firmy. My natomiast cofniemy się dziś jeszcze dalej i przyjrzymy się samej genezie powstania firmy Alpine oraz jej wczesnym samochodom.

Sport i biznes

Twórcą Alpine był urodzony w 1922 r. Jean Emile Amédée Redelé, którego ojciec był przedstawicielem marki Renault w Dieppe. Kiedy miał zaledwie 24 lata, Jean przejął rodzinny biznes i na początku lat 50. zainteresował się na dobre sportem motorowym. Startował początkowo w lokalnych imprezach na popularnych, tylnosilnikowych 4CV, które udoskonalał mechanicznie we własnym warsztacie. Kariera sportowa szybko nabrała tempa i już w 1952 nazwisko Redelé znaleźć można było na listach startowych tak prestiżowych zawodów jak Tour de France, 24 h Le Mans, a następnie nawet Mille Miglia! Redelé był bezsprzecznie utalentowany i na pierwsze zwycięstwa w kategoriach aut małolitrażowych nie musiał długo czekać.

Mimo że cenił walory małolitrażowych renówek, wiedział, że szanse w sporcie motorowym wzrosną, jeśli będzie dysponował silniejszym, lżejszym i bardziej aerodynamicznym pojazdem. Miał spore szczęście, gdyż jego ambitne plany wspierał finansowo teść, Jean Escoffier, będący dilerem Renault w Paryżu.

Ponadto obaj przedsiębiorcy dostrzegli szanse produkcji i sprzedaży ekskluzywnych odmian 4CV. Ich pomysł nie był ani nowy ani specjalnie oryginalny, gdyż sportowe auta na bazie 4CV budowały m.in. firmy Vernet et Pairard i Rosier, a ekskluzywne coupé firmy Autobleu zamówić można było nawet w sieci oficjalnych dilerów Renault. Mimo to u schyłku 1952 r. Redelé zlecił projekt budowy własnego coupé na bazie 4CV. Stylizację auta opracował włoski stylista Giovanni Michelotti, a prototypowy egzemplarz wykonała renomowana, również włoska firma Allemano. Dostarczone w grudniu 1952 auto otrzymało zgrabną, aerodynamiczną karoserię wykonaną z aluminium i ważyło ponoć zaledwie 550 kg. Samochód szybko trafił na rajdowe trasy i co ciekawe, w owym okresie Redelé wykorzystywał już 5-biegowe przekładnie, znacznie lepiej odpowiadające sportowym wymogom niż seryjne 3-biegowe skrzynie Renault 4CV.

Sukcesy w Rajdzie Dieppe, Rouen Cup i Pucharze Lizbony potwierdziły walory pojazdu, ale jego droga w produkcji aluminiowa karoseria wykluczała praktycznie rynkowe szanse. Redelé szukał więc alternatywy i na dobre zainteresował się możliwością produkcji plastikowych nadwozi.

Epizod amerykański

W owej epoce postęp technologiczny w dziedzinie produkcji i obróbki tworzyw sztucznych był imponujący, co sprawiło, że Redelé nawiązał współpracę z amerykańskim biznesmenem Zarkiem Reedem ze specjalistycznej firmy Plasticar z Doylestown w Pensylwanii. Amerykanin kupił licencję na projekt drugiego coupé zbudowanego dla Redelé przez Allemano i ten to właśnie unikatowy pojazd trafił w 1954 na salon samochodowy w Nowym Jorku, gdzie pokazany został pod nazwą Marquis. W zamian Reed zobowiązał się dostarczyć park maszynowy konieczny do produkcji nadwozi z tworzyw sztucznych we Francji.

Plasticar miał wszelkie podstawy, by wierzyć w rynkowy sukces nowej marki, gdyż małe europejskie samochody sportowe takie jak MG, Triumph czy Porsche cieszyły się w owych latach wielką sympatią wracających do ojczyzny amerykańskich żołnierzy. Wedle zapowiedzi firmy przewidywano seryjną sprzedaż aut z nadwoziami z tworzyw sztucznych, a karoserie aluminiowe (takie jak w prototypie Allemano) dostępne miały być tylko na indywidualne życzenie.

Więcej w Automobiliście!