W czasach, gdy posiadanie własnego samochodu było najbardziej wyrazistym symbolem dorosłości, młodzież ekscytowała się nie poziomem emisji spalin czy wyposażeniem bezpieczeństwa jak dzisiaj, a osiągami aut i ich sportowym charakterem, stawiając na pierwszym miejscu przyjemność z jazdy. Jednym z najbardziej rasowych przedstawicieli sportowych kompaktów hołdujących takiej filozofii jest nieco zapomniany dziś Citroën Saxo VTS. (03/26)

Hot-hatche jako zjawisko kultury samochodowej na zachodzie Europy przeżywały dwukrotnie złote czasy. Po raz pierwszy w połowie lat 70., gdy świat oszalał na punkcie Golfa GTI, który wcale nie był pierwszym hot hatchem w historii. Druga odsłona miłości do hot hatchy to połowa lat 90., kiedy to z ubezpieczeniowego przymusu odkryto, że kompaktowe nadwozie i mocny silnik to nie jedyne atuty aut segmentu GTI. Tym razem ważnym okazała się niska masa i charakterny, choć niekoniecznie „jadowity” silnik.
Usportowione kompakty sprzedawały się doskonale przez całą dekadę, ale pod koniec lat 80. rynek zaczął się zmieniać. Złożyło się na to kilka czynników. Po pierwsze, samochody przytyły. Sam Golf GTI pomiędzy pierwszą a drugą generacją przybrał na wadze blisko 200 kg, co na papierze było kompensowane przez wyższą moc silnika, ale odczucia z jazdy były już inne. Wielu klientów przesiadło się na auta wyższego segmentu, które dysponowały podobnymi lub często lepszymi osiągami przy większym komforcie.






Natomiast młodzi, którzy w dalszym ciągu byli zainteresowani kompaktami, zderzali się ze ścianą w postaci drastycznych podwyżek ze strony firm ubezpieczeniowych. Podobnie jak w latach 60. w Ameryce, gdzie ubezpieczalnie zabiły cały segment muscle cars, tak przełom lat 80. i 90. miał być wyrokiem śmierci dla hot hatchy. W ciągu kilku lat w sposób drakoński podniesiono składki na obowiązkowe ubezpieczenia dla kierowców poniżej 28 roku życia. Prym wiodły Wielka Brytania, Włochy oraz Francja, a zatem (pomijając Niemcy) największe rynki dla hot hatchy w Europie. Za tą decyzją stały zwiększona (nieznacznie) liczba wypadków i przede wszystkim ilość kradzieży aut segmentu GTI. W Wielkiej Brytanii Golf GTI zarówno I, jak i II generacji uznawany był przez policję jako potencjalny samochód do napadu na bank czy jubilera. Bo to właśnie te pojazdy ginęły z podjazdów statystycznego Smitha czy Walkera, by stać się później narzędziem rozboju.
Więcej w Automobiliście


