Lato warto spędzać w plenerze, a jeszcze lepiej w Plein Airze. Zbieżność obydwu słów nie jest przypadkowa, a Visa Plein Air udowadnia, że można jeździć bez dachu i wciąż mieć miejsce dla czwórki pasażerów. (09/25)

Wszystko zaczęło się od wizyty w Muzeum Pojazdów Zabytkowych w Zgierzu. Zaznaczmy jednak, że Emil nie wybrał się tam, by podziwiać zgromadzone eksponaty.
– Pojechałem obejrzeć Ami 8, do którego się przymierzałem. Stała tam ta Visa i jeszcze inna srebrna. Później obie zostały przywiezione do Poznania. Najpierw kupiłem srebrną. Nie miała silnika, ale doprowadziłem ją do niezłego stanu i sprzedałem. Potem kupiłem tę drugą. Wymieniłem najpierw poduszki amortyzatorów, ale potem co chwila okazywało się, że do wymiany są kolejne elementy – mówi Emil.






Ćwierć wieku w bezruchu
Usprawnianie Visy zajęło łącznie kilka tygodni. Powłoka lakiernicza została w oryginale. Fabryczny jest też składany dach. Do wymiany kwalifikowało się tylko tylne okno, które na szczęście osadzone jest na zamku błyskawicznym.
Konieczność inwestycji to nic dziwnego biorąc pod uwagę, że auto miało za sobą prawie 25 lat postoju. Kompletowanie części okazało się problematyczne, ale z pomocą przyszły strony internetowe. Szukanie potrzebnych elementów ułatwiają katalogi, dzięki którym można posłużyć się numerami części.
– Poza tym bywa, że ktoś wystawia jakiś element do Visy, ale nie wie dokładnie od czego jest, więc opisuje go nieprawidłowo. Poza poduszkami amortyzatorów, które przyjechały z Francji, wszystko inne udało się znaleźć w Polsce. Tylne amortyzatory znajoma znalazła na portalu społecznościowym – kosztowały 80 zł – mówi Emil.
Na szybie czołowej, na wysokości lusterka wstecznego wciąż jest szwajcarska naklejka informująca o opłacie z 1998 r. Śladów z późniejszej eksploatacji nie widać, bo następne lata wóz spędził w garażu. Wiadomo o tym dzięki zachowanej książce serwisowej, która dokumentuje całą historię Visy. To dlatego możemy mieć pewność, że od roku 1998 do całkiem niedawna samochód nie pojawiał się na drogach.
– Mam go drugi rok. Gdy udało się uruchomić silnik, braliśmy się za kolejne rzeczy. Hamulców praktycznie nie było. Pomocne było techniczne pokrewieństwo z Citroënem C15, bo niektóre elementy są wspólne. W silniku jest zawór EGR, przez co ma 51,7 KM. To o kilka mniej niż powinien mieć bez EGR. Ponieważ silnik jest słabszy, koła są zamocowane na trzy śruby, nie cztery.
