To nie tylko istne uosobienie idei amerykańskiego muscle-cara, ale także zapierające dech w piersiach arcydzieło designerskie. Biorąc pod uwagę, że późne modele ocierają się o granicę 20 000 euro, całkiem opłacalne. Ale czy pomysł nabycia takiego używanego pomnika stylu i mocy jest naprawdę godny poparcia? Kilka rad dla zarażonych wirusem Corvette. (03/22)

Bez wątpienia Corvette C3 sama w sobie potrafi odcisnąć swe piętno na kalkulacjach ekologicznych – to auto żłopie paliwo niczym potężnie spragniony słoń wodę. Tyle że słoń się napije i przestaje, a C3 nie… Choć oczywiście są sami siebie oszukujący fantaści, którzy się upierają, że jak się postarać, to potrafią zejść poniżej 10 l/100 km, ale realiści po prostu spokojnie stwierdzają fakty: granica 20 l/100 km przy normalnej jeździe nie jest niczym szokującym. Spokojne prowadzenie to jakieś 18… Co oczywiście wiąże się z obecnością silnika V8 o pojemności 5,7 l pod maską. Czyli to po prostu cena za podróżowanie Corvette. I nie należy tego rozumieć inaczej, np. jako jakąś usterkę techniczną – to po prostu cena za namiętność.



Niemniej imponujące jest piętno natury stylistycznej. Już premiera pierwszej generacji – 1967/68 – nie pozostawiła wątpliwości, że główny designer w General Motors, Zora Arkus Duntov, rozbił bank. Mamy tu przecież wyraźne nawiązania do atakującego rekina, do morderczej płaszczki („StingRay”, C2) oraz sama w sobie nazwa modelu, która każdemu od zawsze kojarzy się z najbardziej agresywnym, nawet jeśli niewielkim, okrętem wojennym – wszystko to robiło piorunujące wrażenie na obserwatorach. Przez długie 14 lat, od 1968 aż po 1982 r., prowokacyjny wygląd Corvette – niezmiennie opartej na tym samym motywie designerskim – stanowił uosobienie amerykańskiego super sportowego auta. Ale tego jedynego… Nikt nie ucieknie przed erotycznymi krągłościami plastikowej karoserii rozpiętej na stalowym szkielecie ramy kratownicowej, krągłościami w typie klasycznego wzorca butelki Coca-Coli (modelką była kultowa aktorka Mae West), nie da się nie stracić tchu na widok muskularnych, ale seksownych błotników po obu stronach bezkresnej maski, lubieżnym mrugnięciem chowanych w masce lamp, podniecająco wciętej talii ściskającej maleńką kabinę, jędrny tyłeczek…


