Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

Dwusuwem do Monte Carlo

Od kilkunastu lat spędzamy z żoną Moniką czas wolny podróżując samochodami zabytkowymi, zwiedzamy nasz piękny kraj, bierzemy też udział w imprezach zagranicznych. Jeździmy na zloty organizowane przez kluby automobilowe, m. in. przez Auto Union Veteranen Club DKW, którego jesteśmy członkami, ponieważ nasze samochody AWZ P70 oraz DKW F8 to auta produkowane w Zwickau i Ingolstadt. Dotychczas korzystaliśmy zawsze z lawet lub autolawet, co zapewniało komfort podróżowania na dojazdowych odcinkach i w razie awarii umożliwiało bezpieczny powrót do domu. Tym razem było inaczej. (02/26)

Marzeniem Moniki była dalsza podróż klasykiem, na kołach, w grupie podobnych jak my miłośników klasycznej motoryzacji. Nasze małe pojazdy – Petka i Dekawka teoretycznie nadają się do takich wyjazdów, ale mogłyby nie sprostać trudom podróży i opóźniać pozostałych uczestników. W związku z tym chcieliśmy kupić pojazd z koncernu Auto Union o lepszych własnościach trakcyjnych, potencjalnie sprawniejszy i wygodniejszy. Wybór padł na DKW Auto Union 1000 Sp z 1959 r. i okazał się strzałem w dziesiątkę. Wygodne siedzenia, wspaniałe trzymanie się drogi, dobry system wentylacji kabiny, mocny silnik sprawdziły się znakomicie. („Automobilista” nr 4/25). Zatem zgłosiliśmy udział w 13. edycji wyprawy trasami RMCH do Monte Carlo organizowanej przez Classic Tour.

Przygotowania

Przed tak dalekim wyjazdem, razem z moim mechanikiem Grzegorzem przeprowadziliśmy szczegółową inspekcję auta. Na liczniku widniała wówczas liczba ponad 90 tys. przejechanych kilometrów. Tapicer rozebrał siedziska foteli i wypełnił na nowo, co dodatkowo poprawiło komfort podróży. Na portalu aukcyjnym kupiłem zagłówki nasuwane na oparcia siedzeń (Fiaty i Łady wyposażano w takie akcesoria) oraz pokrowce. Wymieniłem sprzęgło, zweryfikowaliśmy i zregenerowaliśmy zwrotnice i tuleje zawieszenia. Poprawiliśmy uszczelnienia skrzyni biegów, gaźnika, kolektorów ssącego i dolotowego oraz pompy paliwa. Zregenerowaliśmy prądnicę i pompę wody, auto otrzymało nowe dętki i opony po renowacji felg w specjalistycznym zakładzie pana Borzęckiego. Założyliśmy komplet nowych drążków kierowniczych wraz z końcówkami, nowe cylinderki hamulcowe. Regulacje gaźnika, sprzęgła, zapłonu, świateł, hamulców z ustawieniem zbieżności i wyważeniem kół dopełniły plan przygotowań.

Sezon 2025 rozpoczęliśmy wyjazdami na Rajd Świętokrzyski oraz Stalowowolską Rundę MPPZ, aby lepiej poznać nowe – stare auto. Naprawdę, jedzie lepiej niż Syrena czy Wartburg… Podróże, chyba najbardziej luksusowym pojazdem z silnikiem dwusuwowym, jaki znam, przypomniały mi wakacyjne, dalekie rodzinne wyjazdy Syreną 105 po Polsce i Europie.

Organizator 13. edycji Classic Tour przyjął nas warunkowo, pełny obaw co do tego, czy damy (my i auto) radę. Chyba dlatego otrzymaliśmy nr startowy 13. Dość duży bagażnik naszego auta bez problemu pomieścił: 19 litrów oleju silnikowego 2T, drugi akumulator 6V, prostownik, typowe wyposażenie w części zapasowe: 3 komplety świec, cewki zapłonowe, kondensatory, regulator napięcia, szczotki rozrusznika, aparat zapłonowy, gaźnik, prądnicę z pompą wody, 3 dętki, pasek klinowy, uszczelka pod głowicę, duży podnośnik, nożna pompka, szczelinomierz, 5 l benzyny, 5 l wody, 5 l płynu chłodniczego, komplet żarówek, klucze narzędziowe, pilniki itp. Z awaryjnych elementów nie mieliśmy chyba tylko pompy paliwa oraz silnika. Może to przesada z tą listą, ale czułem się pewniej jadąc tak wyposażonym samochodem.

Jako członek klubu AUVC w grubym zeszycie wydawanym raz na rok, mam szczegółowe dane teleadresowe, łącznie z datami urodzenia (sic!) oraz zasobami garażowymi kolegów całej Europie. W razie awarii, która uniemożliwiałaby dalszą podróż, mogłem liczyć na pomoc w każdym z krajów, przez które wiodła planowana trasa. Oczywiście wykupiliśmy polisę lawetową PZM, wówczas na 1000 km holowania w Europie, obecnie do 1500 km, co dodatkowo umocniło naszą wiarę, że damy radę…

więcej w Automobiliście