Jako europejski odpowiednik amerykańskiego pony cara, Ford Capri odniósł największy sukces w Niemczech i Wielkiej Brytanii. Do dziś uchodzi za samochód marzeń, idealnie wpisujący się w oczekiwania tamtych czasów. Ale czy to seryjnie produkowane coupé nadal potrafi dostarczyć beztroskiej radości z jazdy? (08/25)

Karoseria
Wiadomo, że w Capri niewiele jest elementów, które nie rdzewieją – Capri było po prostu tanim samochodem. Zacznijmy zatem oględziny od przedniego pasa. Jeśli w jego zagięciach nie widać rdzy, to już dobry znak. Jeśli dodatkowo zachowały się oryginalne punkty spawania, to ocena stanu nadwozia jest jeszcze wyższa.
Kolejnym krokiem jest sprawdzenie poprzecznych belek za przednim pasem. W przeciwieństwie do dawniejszych modeli, kolumny zawieszenia rzadko stanowią dziś poważny problem.
Warto jednak zwrócić uwagę na pewien szczegół: podczas niektórych napraw zdarzało się, że numer podwozia po prawej stronie był ponownie wybity – oczywiście za zgodą TÜV. Osoby dobrze znające oryginalną typografię Forda wychwycą to bez trudu.
Największą uwagę warto poświęcić okolicom błotników. Nie tylko w górnej części na całej długości, gdzie są zespawane i gdzie może pękać przetłoczenie. Równie istotne są dolne partie nadkoli, w strefie rozprysków spod kół, gdzie błoto i wilgoć gromadzą się w kierunku progu oraz na górze w obszarze słupka A. Problem w tym, że większość z tych miejsc jest dobrze widoczna dopiero od wewnątrz – po zdemontowaniu koła, a jedynym skutecznym sposobem zapobiegania przyszłym uszkodzeniom jest montaż wewnętrznych nadkoli Lokari.
Ford stosował punktowo mocowane blachy wzmacniające, które nie były fabrycznie uszczelniane. Efekt? Wystawione na działanie wilgoci elementy z czasem zaczynają korodować, co prowadzi do problemów w dwóch szczególnie newralgicznych miejscach:
- pierwsze – przednie mocowanie zderzaka. To miejsce należy dokładnie obejrzeć od strony komory silnika, ponieważ wzmocnienie w nadkolu koroduje znacznie wolniej niż sąsiadująca z nim blacha pionowa.
- drugie – mocowania foteli, które i tak nie wytrzymują bardziej energicznego odchylania oparcia. W ramach renowacji można w tym miejscu dospawać dodatkowe wzmocnienia.



Silnik
Na początek dobra wiadomość – żaden z licznych silników stosowanych w Capri nie ma poważnych wad konstrukcyjnych. Wybór jednostki napędowej to raczej kwestia gustu. Silniki V4 i V6 mają jedną wspólną cechę: lubią gubić olej, szczególnie w rejonie dolotu, co zazwyczaj widać poniżej rozdzielacza zapłonu. W przypadku V4 może też dojść do uszkodzenia wałka wyrównującego, a to objawia się charakterystycznym stukaniem podczas pracy jednostki. To jednak problem, który wymaga już ręki profesjonalisty. Warto też pamiętać, że dla silników V4 przebieg rzędu 200 000 km to już kres ich możliwości.



Więcej w Automobiliście!