Dlaczego piszemy tak obszernie o tym modelu youngtimera, czy jak kto woli – młodszego klasyka? Bo w przyszłym roku najstarsze egzemplarze uzyskają w Niemczech status oldtimera i ich cena zacznie znacząco rosnąć, a dzisiaj można jeszcze wyszukać dobry egzemplarz za rozsądne pieniądze. Jako udany konstrukcyjnie i atrakcyjny, jeśli chodzi o przyjemność z jazdy, SLK ma zagwarantowaną przyszłość w świecie oldtimerów. (08/25)

Mercedes nie mógł nie zauważyć powodzenia małej Mazdy MX-5, BWM Z1 czy MGB modelu RV8 wznowionego po 13 latach przerwy. Małe dwuosobowe roadstery ponownie znalazły swoje miejsce na rynku, szczególnie wśród młodszej i nieco zamożniejszej klienteli. Odpowiedź na takie zapotrzebowanie musiała być dość szybka i radykalna.
Skąd ten pomysł?
Podczas Salonu Samochodowego w Turynie (kwiecień) i Paryżu (październik) w 1994 r. zaprezentowano koncepcyjne modele małego, kompaktowego roadstera Mercedesa, które spotkały się z dużym zainteresowaniem. Na dopracowanie projektu i uruchomienie produkcji trzeba było czekać niemal dwa lata, jednak samochód wyróżniał się elementami, których brakowało konkurencji oraz wcześniejszym modelom tego typu – od początku planowano, by należał do segmentu premium.
Mazda była prostym, świetnie wyważonym samochodem, naśladującym dobre brytyjskie wzory, o umiarkowanej cenie. BWW Z1 bazował na znacznie mocniejszym napędzie pochodzącym od modelu E325i i czarował takim „bajerem” jak opuszczane drzwi. Był jednak ponad dwukrotnie droższy od Mazdy. MGB RV8 miał potężną czterolitrową jednostkę Rovera V8, co w tak małym samochodzie zapewniało imponujące wrażenia, ale odziedziczył też opinię po niechlubnych w brytyjskiej motoryzacji latach 70. i kosztował tylko około 10% mniej od BMW i dwa razy więcej od Mazdy.



Przewaga
Mercedes SLK miał zadać konkurencji cenowy i wizerunkowy nokaut. Choć jego stylistyka była raczej stonowana i nie wyróżniała się szczególnie na tle wspomnianych rywali, to jednak… no właśnie – wyróżniała się harmonijnymi proporcjami oraz sztywnym dachem, który sprawiał wrażenie, że mamy do czynienia z eleganckim coupé, a nie typowym roadsterem.
Konstruktorzy Mercedesa doskonale wiedzieli, jaki mamy klimat w Europie i dlatego zaprojektowali dach składany automatycznie, przemyślany i niezawodny. W tradycyjnych roadsterach, w przypadku pogorszenia pogody można zamknąć miękki dach lub – z większym trudem – założyć hardtop, który najczęściej i tak zostawał w garażu. To jednak nie rozwiązywało problemu hałasu, który we wnętrzu auta z miękkim dachem przy wyższych prędkościach bywał naprawdę uciążliwy. Mercedes zaproponował rozwiązanie, które łączyło radość z jazdy z otwartym nadwoziem z komfortem podróżowania przy niepogodzie i podczas szybszej jazdy.
Drugim elementem przewagi technologicznej miały być rozwiązania z zakresu bezpieczeństwa, które w przypadku roadstera nie są tak oczywiste jak w pojazdach z zamkniętym nadwoziem – również z uwagi na psychologiczne odczucia związane z jazdą bez dachu.
Jednym z podstawowych zabezpieczeń konstrukcyjnych w kabrioletach i roadsterach są elementy chroniące pasażerów w przypadku dachowania. Pierwszym z nich jest solidna rama przedniej szyby, drugim zaś – tzw. pałąk (lub kozioł) przeciwkapotażowy, umieszczany za fotelami. Mercedes SLK był oczywiście w nie wyposażony, a w materiałach promocyjnych chętnie prezentowano egzemplarz, który był w stanie odjechać po „dachu”. Aby załoga mogła wyjść z takiej sytuacji bez szwanku, musiała mieć dobrze zapięte pasy bezpieczeństwa. Z tego powodu SLK wyposażono w napinacze pasów z regulacją dociągnięcia.
Więcej w Automobiliście!





