Wybór nazwy dla modelu samochodu to dość istotna sprawa. Pomijając już kwestie innego znaczenia tego samego wyrazu w różnych językach, to nie tak łatwo jest znaleźć jedno słowo, które może choć częściowo oddać charakter auta. W przypadku naszego bohatera nie można było jednak znaleźć lepszej nazwy. (05/26)

Między blaskiem a zmierzchem
Angielskie słowo Eclipse po polsku jako czasownik oznacza przyćmić, zasłonić lub zepchnąć na drugi plan. Jako rzeczownik oznacza upadek, zmierzch. I tak jak przeciwstawne może być znaczenie samego słowa Eclipse, tak i ten model był dla samego Mitsubishi zestawieniem przeciwstawnych wartości. Z jednej strony, duże osiągnięcie technicznej awangardy i przyćmienie konkurencji, a z drugiej – upadek całego segmentu takich samochodów.
Pomimo powszechnych skojarzeń Eclipse z zaćmieniem słońca, etymologia jego nazwy wywodzi się nie z astronomii, a z wyścigów konnych. Jeśli bowiem uwierzymy w oficjalny przekaz marketingowy Japończyków, to Eclipse był… koniem wyścigowym ścigającym się w XVIII wieku na terenie Anglii, a jego imię rozsławione było poprzez zwycięstwo w 26 gonitwach. Co ciekawe, hippiczno-astronomiczne związki wykazywał również poprzednik naszego bohatera, model Station, którego nazwa w tłumaczeniu pochodziła od „Gwiazdy Ariona”. Arion był szybkim, nieśmiertelnym koniem z mitologii greckiej. To przynajmniej sugeruje Mitsubishi, ale druga nieoficjalna i trochę złośliwa wersja mówi, że nazwa ta powstała z powodu błędnej, ale bardzo powszechnej wśród Japończyków wymowy angielskiego słowa Stalion określającego rumaka…
Nie oznaczało to jednak, że Mitsubishi chciało, niczym Lamborghini wśród byków, czerpać inspiracje ze słynnych koni, a same te nazwy były raczej swoistym eksperymentem. Zresztą trzeba przyznać, że i wspomniane modele były swoistym eksperymentem.






Czas eksperymentów
W latach 80. japońscy producenci odważyli się wyjść ze strefy komfortu i zamiast podążać za innymi firmami, często decydowali się na poszukiwanie własnej drogi. Tak właśnie było z modelem Starion. Zrywał on z manierą instalowania w samochodach sportowych dużych, sześciocylindrowych silników, zastępując je mniejszymi, ale za to turbodoładowanymi jednostkami. Pamiętać trzeba, że był to nadal czas, gdy technologia turbo nadal była w powijakach i kojarzyła się raczej z wyrafinowanymi wyczynowymi autami lub drogimi maszynami sportowymi.
Mitsubishi miało jednak asa w rękawie w postaci czterocylindrowej gamy silników o efektowych nazwach: Sirius, Astron, Orion i Saturn. Ten pierwszy, w wariancie z doładowaniem o kodowym oznaczeniu 4G63T, pokazał już swoje ponadprzeciętne możliwości w 1980 roku napędzając Lancera EX 2000 Turbo. Mając więc taką bazę silnikową, z jednej strony, głupotą byłoby nie skorzystać z jej dobrodziejstw, z drugiej – był to odważny ruch, bo zarząd koncernu zdecydował, że Starion sprzedawany będzie zarówno z turbodoładowaną dwulitrową jednostką napędową, jak i z silnikiem o pojemności 2,6 litra ze starszego Sapporo, tyle że doposażonym w turbosprężarkę. Zawsze bowiem istniało ryzyko, że klienci nie będą zainteresowani tak małym silnikiem w samochodzie aspirującym do miana sportowego. Według japońskich badań, jeszcze do końca lat 80. ponad 60% nabywców nie wiedziało, na czym polega turbodoładowanie. Można więc było się obawiać, że klienci pomimo świetnych osiągów silnika 4G63T, zwyczajnie go zignorują ze względu na pojemność.






To jednak się nie stało, a Starion zdobył popularność stając się pierwszym masowym coupé z małym, turbodoładowanym silnikiem. Oczywiście europejscy puryści zaraz się oburzą, że przecież już na dwa lata przed Starionem zadebiutowało Audi quattro. Owszem, jednak trudno porównywać te dwa samochody. Nadwozie Audi było niczym innym jak wariantem coupé poczciwego sedana. Starion z kolei był autem sportowym z krwi i kości, zaprojektowanym od początku do końca jako bezkompromisowe 2+2. Również pięciocylindrowy silnik trudno przyrównać do czterocylindrowej jednostki Mitsubishi, co zresztą szybko podłapała prasa fachowa przedstawiając pięciocylindrowe jednostki jako alternatywę dla silników sześciocylindrowych.
Trzeba też zauważyć, że zastosowanie przez Mitsubishi dwulitrowego silnika powiązane było z japońskimi kwestiami podatkowymi, co również sprzyjało downsizingowi. I tu pojawił się paradoks, bowiem jednym z krajów, które zaskoczyły uwielbieniem Stariona, były słynące z miłości do silników dużej pojemności Stany Zjednoczone. Co ciekawe to fakt, że na terenie USA Starion sprzedawany był przede wszystkim pod nazwą Conquest przez marki Chrysler, Dodge oraz Plymouth.
Więcej w Automobiliście


