Generic selectors
Exact matches only
Search in title
Search in content
Post Type Selectors

Samochody gwiazd rock’n’rolla

Elvis jeździł mikrosamochodem, a Kurt Cobain, mimo statusu gwiazdy rocka, sypiał w swoim Plymouthie. Kto jednak okazał się najrozsądniejszym inwestorem w świecie rockowych miłośników oldtimerów? Zapnijcie pasy, podkręćcie muzykę i wystukajcie rytm na kierownicy – zaraz wszystko Wam opowiemy! (01/26)

Kto gra rocka, ten jeździ – tak było od zawsze. W marcu 1951 roku pięciu członków zespołu rhythm and bluesowego Ike Turner and the Kings of Rhythm, jadąc na swoją pierwszą sesję nagraniową, dla zabicia czasu obstawiało za drobne, jakie samochody najczęściej miną po drodze. Właśnie wtedy na rynku zadebiutował nowy Oldsmobile Futuramic 88 – szybki dzięki silnikowi Rocket V8, a przy tym przystępny cenowo, co czyniło go jednym z najbardziej pożądanych aut w Ameryce. Podczas podroży Ike Turner – tak, ten sam, który później stworzył słynny duet z Tiną – oraz wokalista Jackie Brenston napisali piosenkę o tym ekonomicznym Oldsmobile’u od General Motors i jego magnetycznym wpływie na kobiety. Nazwa zespołu została później zmieniona ze względów marketingowych na Jackie Brenston and the Delta Cats, ale „Rocket 88” stało się prawdziwym hitem. Dzięki zniekształconemu brzmieniu gitary utwór uchodzi do dziś za jedno z pierwszych nagrań rockandrollowych i symbol narodzin młodzieżowej kultury, która zmieniła świat.

Nie jest zaskoczeniem, że pierwsza piosenka w historii rocka opowiadała o samochodzie. W końcu podróże jako wyraz tęsknoty, wolności lub ucieczki od ograniczeń i konwenansów, to jeden z głównych motywów poezji rockowej. Beach Boys śpiewali nie tylko o surfingu, lecz przede wszystkim o hot rodach, Corvettach i dziewczynach jeżdżących T-Birdami. Również w tekstach Bruce’a Springsteena samochody pojawiają się wielokrotnie jako symbol ucieczki od monotonii codzienności i marzeń zwykłych ludzi z małych amerykańskich miasteczek. Zresztą Springsteen pozostał wierny wizerunkowi skromnego buntownika nawet po ogromnym sukcesie jego trzeciego albumu „Born to Run” z 1975 roku – choć zarobił na nim fortunę, przeznaczył zaledwie 2000 dolarów na zakup 18-letniego Chevroleta Bel Air z 1957 r.

Od ponad 70 lat samochody stanowią źródło inspiracji dla piosenek, od „Maybelline” Chucka Berry’ego, przez „Mustang Sally” Wilsona Picketta, aż po polskiego „Malucha” z 2000 r. w wykonaniu Big Cyca [dopis red.]. Często też zdobiły okładki światowej sławy albumów jak słynna płyta Oasis „Be here now” z 1997 z Rolls-Roycem w basenie, 10cc „How dare you” z 1976 z Austin Healey’em 3000 czy słynny album „Abbey Road” The Beatles z VW Garbusem z 1969.

Zakup luksusowego samochodu to jeden z najważniejszych symboli sukcesu w karierze młodego muzyka. Rolling Stones, uznawani za „złych Beatlesów”, zdobywali coraz większą popularność w „swingującym Londynie” lat 60., a po wydaniu przeboju „(I Can’t Get No) Satisfaction” w 1965 r. osiągnęli światową sławę i mogli wreszcie korzystać z uroków życia na najwyższym poziomie. Mick Jagger zdecydował się wtedy na zakup Aston Martina DBS, gitarzysta Brian Jones wybrał eleganckiego Rolls-Royce’a Silver Cloud, którym sam jeździł, a basista Bill Wyman zadowolił się skromnym MGB.

Głównym bohaterem motoryzacyjnymwczesnych lat Stonesów był jednak Bentley S3 Continental – jeden z 68 egzemplarzy modelu Flying Spur z kierownicą po prawej stronie z numerem podwozia BC68XE. W lipcu 1965 r. w Mulliner Park Ward samochód otrzymał niebieską karoserię oraz wnętrze wykończone beżową skórą Connolly, radio samochodowe Radiomobile i elektryczną antenę Hirschmann. Pierwotnie auto zamówił niejaki pan Mason, który jednak anulował zlecenie, gdy samochód stał już na podwórzu londyńskiego dilera Bentleya – H. R. Owena. Tam odkrył go drugi gitarzysta Stonesów, Keith Richards i od razu się w nim zakochał.

więcej w Automobiliście