Z pozoru to zwykły, nikogo nieinteresujący sedan. Nie znajdziemy tu rewolucyjnych rozwiązań technicznych, silnika o dużej mocy czy stojących za tym modelem sukcesów sportowych. Nuda? Nie do końca, bo sama historia marki Talbot zaskakuje częstymi twistami, choć to bardziej telenowela niż trzymający w napięciu thriller. W tym wypadku kontekst i wydarzenia wokół są ważniejsze od samego samochodu. (03/26)

O Talbocie pamięta niewielka garstka wielbicieli tej marki. Jednak kilka miesięcy temu stało się o niej głośno za sprawą internetowych rewelacji o powrocie marki na europejski rynek. Talbot miałaby stać się „dacią” wśród marek koncernu Stellantis. Ów konglomerat firm motoryzacyjnych przyzwyczaił nas do dziwnych decyzji, ale czy wskrzeszałby starą, nieznaną już, markę?
O cudownym powrocie Talbota rozpisywano się głównie w Polsce, zaś we Francji czy we Włoszech był to margines – nic, co dawałoby podstawy do dywagowania na temat powrotu firmy. Jedynym konkretem miało być zarejestrowanie przez Stellantis nazwy Talbot we Francuskim Krajowym Instytucie Własności Przemysłowej.
Okazuje się, że sprawa nie ma drugiego dna, a europejski koncern jedynie porządkuje swoje sprawy. Jeśli ktokolwiek z piszących na ten temat poświęciłby chwilę, aby zajrzeć na stronę internetową INPI, mógł zobaczyć, że marka Talbot jest nadal zarejestrowana na kontynencie europejskim w grupie Stellantis (dokładnie w Peugeocie) i ruchy koncernu to żadna rewelacja. W 1979 r., kiedy Simca stała się częścią grupy PSA, pojawił się wpis o Talbocie ważny na całą Europę. Depozyt jest aktualny przez 50 lat, więc Talbot pozostaje w rękach Stellantis bez konieczności odnawiania aż do 2029 r. I tu na jaw wychodzi skomplikowana historia marki, bowiem Talbot został kupiony przez Simkę w latach 50., zatem w samej Francji nazwa w 1979 r. była nadal ważna i wygasła dopiero w 1994 r. Stellantis uporządkował tylko pewne niedopatrzenie w dokumentach i tylko na rynku francuskim.






Mamy Talbota pod ręką
Skoro mleko się rozlało i nagle Talbot stał się przez chwilę bohaterem w polskiej przestrzeni branżowej, warto przypomnieć historię tej marki na przykładzie srebrnego Talbota Solary z 1984 r.
Wszystko zaczęło się na początku XX w., gdy założono francusko-angielską spółkę Clément-Talbot, która po I wojnie światowej weszła w skład większej firmy STD Motors (Sunbeam, Talbot, Darracq). Fabryki znajdowały się zarówno w Wielkiej Brytanii, jaki i we Francji. Spółka angielska w późniejszych latach weszła w skład Rootes Group (Singer, Hillman, Humber) i jako Sunbeam-Talbot działała do lat 50., kiedy to zrezygnowano z dopisku Talbot. Z tego okresu pochodzi jeden z najsłynniejszych Talbotów w Polsce, czyli Sunbeam-Talbot 80, który od lat 40. należał do gen. Mariana Wasilewskiego i w 2017 r. został bohaterem jednej z aukcji pojazdów zabytkowych.
Więcej w Automobiliście
